Olympus E-P1 PEN do wzięcia… do testów.

Macie ochotę potestować nowe cacko firmy Olympus? Nic prostszego. Wystarczy wejść na stronę europejskiego oddziału Olympusa i wypełnić odpowiedni formularz. Trzeba podać swoje dane i w kreatywny sposób opisać, dlaczego chce się przetestować ten aparat. Autorzy najciekawszych pomysłów mogą liczyć na darmową przesyłkę z aparatem i tydzień czasu na sprawdzenie jego możliwości.

Trackback

The PEN Story

To, co widzicie powyżej, to historia aparatu PEN. Do jej przygotowania użyto ośmiu tysięcy odbitek, wybranych spośród pięćdziesięciu tysięcy wcześniej wykonanych zdjęć. Odbitki te zostały następnie wykorzystane do stworzenia powyższej animacji poklatkowej, na którą składa się 1800 zdjęć. W filmie nie ma żadnych trików i efektów specjalnych – zero postprodukcji. Nowy Olympus E-P1 zaczyna mi się coraz bardziej podobać. :)

Trackback

Olympus E-P1: już oficjalnie

Kiedy jakiś czas temu Olympus zapowiedział wprowadzenie formatu Micro 4/3, podszedłem do tego dość sceptycznie. Po co kolejny standard, po co robić coś, co nie będzie lustrzanką, ani nie będzie tak małe jak kompakt? Czy przypadkiem nie będzie tak, że w jednym body zostaną połączone wady lustrzanek (mniejsza poręczność) i kompaktów (słabsza jakość zdjęć i pozostałe parametry)?

Muszę jednak przyznać, że z czasem zaczął mi się ten pomysł coraz bardziej podobać. Z pewnością pomogły tu kolejne wycieki projektów aparatów, które są po prostu ładne, a ja… lubię ładne rzeczy. Mówiąc jednak bardziej poważnie, to samemu zaczęło mi brakować aparatu, który byłby jednak bardziej poręczny od lustrzanki, a jednocześnie miał na tyle dużą matrycę, by zdjęcia w większym ISO nie wyglądały jak posypane piaskiem. Mówię tu oczywiście o fizycznych wymiarach matrycy, a nie o liczbie megapikseli.

Ogłoszony właśnie oficjalnie Olympus E-P1, to pierwszy przedstawiciel standardu Micro 4/3 w ofercie tej firmy. Ma on 12,3 megapikselową matrycę, wymienne obiektywy i stylizowaną na retro obudowę. Całość inspirowana jest klasyczną serią aparatów Pen, które zostały wprowadzone przez Olympusa w 1959 roku. Zgodnie z obowiązującymi trendami aparat pozwala na nagrywanie filmów w małym HD (czyli 720p), z ciągłym autofocusem i kontrolą nad głębią ostrości. Początkowo dostępne będą dwa obiektywy: 17mm f/2.8 (odpowiednik 34mm w standardzie 35mm) i 14-42mm f/3.5-5.6 (odpowiednik 28-84mm).

Pojawiły się już pierwsze przykładowe zdjęcia z tego aparatu – możecie je zobaczyć na PhotographyBLOG. Muszę niestety przyznać, że szumy nie zachwycają. Od ISO 100 do ISO 400 jest ok, przy 800 zaczynają się mocne szumy, przy 1600 mamy dramat, a ISO 3200 i 6400 są tam chyba tylko w celach marketingowych.

Czekam na dalsze testy, a także na okazję do osobistego pobawienia się tym aparatem. Mam nadzieję, że szumy to jedyna wadą, bo przydało by mi się coś do noszenia zawsze przy sobie, a kompakty… no powiedzmy, że mają zbyt wiele wad.



via PhotographyBLOG

Trackback

Automatyczne czyszczenie sensora

Kiedy kupowałem swoją lustrzankę (Nikon D50), w tym segmencie rynku automatyczne czyszczenie miał jedynie Olympus E-500. Podczas dokonywania wyboru aparatu i przy tych wszystkich przed-zakupowych analizach, funkcja dała mi sporo do myślenia. Z jednej strony jawiła się jako coś nieomalże rewolucyjnego, z drugiej – Olek zupełnie nie leżał mi w dłoni. Również oferta obiektywów nie do końca mi odpowiadała – to co planowałem kupić (od razu i w późniejszym terminie) Nikon oferował w atrakcyjniejszych cenach.

Kiedy już byłem po zakupach, za każdym razem, gdy natrętne pyłki zmuszały mnie do dmuchania do puszki, zastanawiałem się – czy jednak nie zrobiłem błędu? Może lepiej było wziąć tego Olympusa i zapomnieć o problemie kurzu na matrycy?

Takie wątpliwości miałem do czasu, gdy zobaczyłem ten test systemów automatycznego czyszczenia matrycy. Przetestowane w nim zostały mechanizmy w aparatach Canona, Olympusa, Pentaxa i Sony.

No i jakie wnioski?

Okazuje się, że mechanizmy te, to niestety w większości sytuacji pic na wodę. O ile Olympus jeszcze jakoś sobie tam radzi (chociaż moim zdaniem i tak nie jest na tyle skuteczny. aby można było nazwać tę skuteczność zadawalającą), to mechanizmy firm Pentax i Sony są całkowicie nieskuteczne.

A jakie są wasze doświadczenia? Może to tylko ten test jest do bani?

s.jpg

Trackback

Nowy Olympus

Olympus zaprezentował nową amatorską lustrzankę, E-400.

Wprawdzie sam jestem zwolennikiem produktów Nikona, ale Olympus również zawsze mnie interesował – podejrzewam, że gdybym miał rozstać się z Nikonem, to właśnie modele Olympusa brałbym pod uwagę szukając zastępstwa.

Nowy aparat to przede wszystkim bardzo małe wymiary (129,5 x 91 x 53 mm!), nowa matryca 10mpx, LCD 2,5 cala i ulepszony system czyszczenia matrycy. W dostępnych materiałach Olympus nie chwali się kadrowaniem przez LCD, więc ta funkcja E-330 nie zmieściła się już chyba w nowym body (moim zdaniem – na szczęście :)). Reszta w sumie nie zaskakuje, ale myślę, że przy odpowiedniej cenie, aparat może zrobić sporo zamieszania w części rynku zajmowanej dotychczas przez bardziej zaawansowane hybrydy. Czas pokaże…

Aha – zwróćcie jeszcze uwagę na powrót do bardziej tradycyjnego mocowania paska – dla mnie bomba. :)

oe400.jpg

Trackback
Strona 2 z 212
Wygląd i treść © Alex Paleczny 2006-2012.