Jangcy, Długa Rzeka
Rzeka Jangcy, która stanowi bazę tego projektu, jest największą rzeką Chin i płynie przez około 6500 km, od wysuniętego najdalej na zachód punktu w prowincji Qinghai, do Szanghaju na wschodzie. Rzeka jest osadzona w świadomości Chińczyków, nawet tych, którzy żyją tysiące kilometrów od niej. Gra znaczącą rolę zarówno w duchowym jak i w fizycznym życiu ludzi.
Przy jej brzegach żyje więcej ludzi niż w całych Stanach Zjednoczonych – co osiemnasty człowiek na świecie mieszka właśnie tam.
Używając rzeki jako metafory stałej zmiany, fotografowałem pejzaże i ludzi wzdłuż brzegów, od ujścia do źródła.
Co ważne dla mnie, pracowałem intuicyjnie, starając się unikać wpływu tego, co już wiedziałem o kraju. Chciałem odpowiedzieć na to co znalazłem i co czułem. Szukać ikonografii, która pozwoli mi na ujęcie kadrów, które stworzą unikatowe dla mnie obrazy.
Po kilku wyprawach w różne części rzeki stało się jasne, że to co na co reagowałem i to co czułem będąc w Chinach, odzwierciedla się w moich zdjęciach. Formalność i niepokój, kraj który jednocześnie sprawia wrażenie bycia u progu nowej ery, ale i bycia w sprzeczności ze sobą. Chiny, to naród, który zdaje się odcinać się od swoich korzeni, niszcząc swą przeszłość w obliczu siły własnego postępu – w zadziwiającym i nienaturalnym tempie. Ludzie ranią swój kraj, a kraj rani swoich ludzi.
Czułem się bardzo obco, co odzwierciedla się na zdjęciach w postaci szerokich kadrów, gdzie ludzie giną gdzieś, przytłoczeni ogromem tego, co ich otacza. Zwykły człowiek ma mało do powiedzenia w sprawie postępu w Chinach, a ta małość jednostki ma swoje odbicie w projekcie.
Chociaż nigdy nie miałem zamiaru robić zdjęć dokumentalnych, to kontekst socjologiczny tego projektu jest bardzo ważny i wszechobecny. Przesiedlenie trzech milionów ludzi na sześciuset kilometrowym odcinku rzeki, a także wpływ na społeczeństwo takiego tempa przemian w kraju, to motywy w nieunikniony sposób obecne w mojej pracy.
Chińczyk, z którym zaprzyjaźniłem się podczas pracy nad projektem, powtarzał to, co czuje wielu Chińczyków: „Czemu musimy niszczyć, by tworzyć?”. Mówił o tym, jak w Anglii wiele osób może wrócić do miejsc znanych z dzieciństwa, wiedząc, że będą one wciąż prawie niezmienione, przypominając o rodzinie i młodzieńczych latach. W Chinach jest to praktycznie nie możliwe – skala rozbudowy pozostawia wiele miejsc zmienionymi nie do poznania. „Nic nie jest takie samo. Nie możemy wrócić do miejsc, z których pochodzimy, ponieważ one już nie istnieją.”
Pejzaż Chin zmienia się ekonomicznie i fizycznie każdego dnia. Są to zdjęcia, których nie da się już powtórzyć.