Yang Yongliang

Dawno żadnego portfolio nie było, więc czas nadrobić zaległości. Tym razem będzie dość egzotycznie – nawet nie ze względu na samego fotografa, ale głównie ze względu na nietypowy wygląd jego prac.

Yang Yongliang, to chiński fotograf mający bardzo ciekawy i charakterystyczny styl. Od najmłodszych lat uczył się tradycyjnego malarstwa chińskiego, kaligrafii i innych form sztuki pod okiem swojego ojca, Yang Yang, który był profesorem Uniwersytetu Chińskiego w Hongkongu. W swoich pracach inspiruje się wielowiekową tradycją chińskich obrazów Shan shui. Łącząc grafikę i fotografię tworzy niesamowite scenerie, które niestety w pełni można docenić dopiero na wielkoformatowych wydrukach. Koniecznie przejrzyjcie jego portfolio!

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Yang Yongliang

Trackback

Nadav Kander – „Yangtze, The Long River”

Laureatem nagrody Prix Picket 2009 został Nadac Kander, za projekt „Jangcy, Długa Rzeka”. Poniżej znajdziecie kilka wybranych zdjęć, komentarz od autora projektu, oraz bardzo ciekawy film pokazujący znacznie więcej zdjęć opatrzonych dalszymi komentarzami – koniecznie zobaczcie to w HD i na pełnym ekranie.

Oto, co o projekcie pisze sam autor:

Jangcy, Długa Rzeka

Rzeka Jangcy, która stanowi bazę tego projektu, jest największą rzeką Chin i płynie przez około 6500 km, od wysuniętego najdalej na zachód punktu w prowincji Qinghai, do Szanghaju na wschodzie. Rzeka jest osadzona w świadomości Chińczyków, nawet tych, którzy żyją tysiące kilometrów od niej. Gra znaczącą rolę zarówno w duchowym jak i w fizycznym życiu ludzi.

Przy jej brzegach żyje więcej ludzi niż w całych Stanach Zjednoczonych – co osiemnasty człowiek na świecie mieszka właśnie tam.

Używając rzeki jako metafory stałej zmiany, fotografowałem pejzaże i ludzi wzdłuż brzegów, od ujścia do źródła.

Co ważne dla mnie, pracowałem intuicyjnie, starając się unikać wpływu tego, co już wiedziałem o kraju. Chciałem odpowiedzieć na to co znalazłem i co czułem. Szukać ikonografii, która pozwoli mi na ujęcie kadrów, które stworzą unikatowe dla mnie obrazy.

Po kilku wyprawach w różne części rzeki stało się jasne, że to co na co reagowałem i to co czułem będąc w Chinach, odzwierciedla się w moich zdjęciach. Formalność i niepokój, kraj który jednocześnie sprawia wrażenie bycia u progu nowej ery, ale i bycia w sprzeczności ze sobą. Chiny, to naród, który zdaje się odcinać się od swoich korzeni, niszcząc swą przeszłość w obliczu siły własnego postępu – w zadziwiającym i nienaturalnym tempie. Ludzie ranią swój kraj, a kraj rani swoich ludzi.

Czułem się bardzo obco, co odzwierciedla się na zdjęciach w postaci szerokich kadrów, gdzie ludzie giną gdzieś, przytłoczeni ogromem tego, co ich otacza. Zwykły człowiek ma mało do powiedzenia w sprawie postępu w Chinach, a ta małość jednostki ma swoje odbicie w projekcie.

Chociaż nigdy nie miałem zamiaru robić zdjęć dokumentalnych, to kontekst socjologiczny tego projektu jest bardzo ważny i wszechobecny. Przesiedlenie trzech milionów ludzi na sześciuset kilometrowym odcinku rzeki, a także wpływ na społeczeństwo takiego tempa przemian w kraju, to motywy w nieunikniony sposób obecne w mojej pracy.

Chińczyk, z którym zaprzyjaźniłem się podczas pracy nad projektem, powtarzał to, co czuje wielu Chińczyków: „Czemu musimy niszczyć, by tworzyć?”. Mówił o tym, jak w Anglii wiele osób może wrócić do miejsc znanych z dzieciństwa, wiedząc, że będą one wciąż prawie niezmienione, przypominając o rodzinie i młodzieńczych latach. W Chinach jest to praktycznie nie możliwe – skala rozbudowy pozostawia wiele miejsc zmienionymi nie do poznania. „Nic nie jest takie samo. Nie możemy wrócić do miejsc, z których pochodzimy, ponieważ one już nie istnieją.”

Pejzaż Chin zmienia się ekonomicznie i fizycznie każdego dnia. Są to zdjęcia, których nie da się już powtórzyć.

Trackback

The Longest Way

Christoph Rehage przeszedł przez rok 4646 km przez Chiny. Zaczął przy wschodniej granicy Chin, w Pekinie i początkowo planował dojść do Niemiec. Plany uległy zmianie i po roku postanowił się wstrzymać z dalszą podróżą. Cała droga została pokonana na piechotę.

Powyższy film to fotograficzna dokumentacja tej podróży. Odbiega ona nieco od standardu jeden dzień = jedno zdjęcie, ale myślę, że w tym przypadku wyszło to filmowi bardzo na zdrowie.

Obecnie Christoph jest już w domu, w Niemczech. Zajrzyjcie też na jego kanał na Youtube – znajdziecie tam sporo krótkich filmów z podróży.

via fotoblogia

Trackback

Gdyby ściany mogły mówić…

Swego czasu Lyndon Wade popełnił ciekawy projekt pod tytułem Room 107. Jak widzicie poniżej, przedstawia on różne zainscenizowane sceny, odbywające się (jak możemy domniemywać) w pokoju w jakimś hotelu, czy motelu.

Niedawno trafiłem na uderzająco podobny set, autorstwa nieznanego fotografa najprawdopodobniej z Chin (tak przynajmniej piszą w Internecie, a tam jak wiadomo nie kłamią ;) ). Plagiat, czy inspiracja? Raczej to pierwsze, chociaż nie można chińskiej wersji odmówić jakości i kilku własnych pomysłów. Zna ktoś może nazwisko autora tej drugiej wersji?

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22

Trackback

Piękne Chiny

Na magolii znalazłem bardzo ciekawą (choć nieco małą) galerię zdjęć z prowincjonalnych Chin.

image014.jpg

Trackback
Strona 1 z 212
Wygląd i treść © Alex Paleczny 2006-2012.