Zjawisko „Teraz każdy jest fotografem” ma dwie strony. Strona negatywna, to problemy zawodowych fotografów – jak nigdy dotąd muszą walczyć, by pokazać, że za jakość naprawdę warto zapłacić. Na szczęście jest również strona pozytywna…

Jak nigdy dotąd w historii, ludzie mają możliwość dokumentowania swoich wspomnień. Oczywiście istniały wcześniej aparaty kompaktowe, ale w czasach kliszy filmowej były one dość spore i umówmy się – nie był to sprzęt, który każdy nosił cały czas ze sobą. Wszystko zmieniły telefony komórkowe, a w zasadzie wbudowane w nie aparaty. Już od kilku lat można powiedzieć, że dają one „wystarczająco dobre” zdjęcia. Oczywiście to nie jest poziom zawodowej lustrzanki z dobrym szkłem, ale z całą pewnością są to zdjęcia porównywalne, a często nawet lepsze od oferowanych przez tradycyjne kompakty. Jednak najważniejszą zaletą aparatów w smartphonach jest to, że mają je prawie wszyscy i praktycznie zawsze noszą je ze sobą.

Amerykański artysta Ivan Cash rozpoczął seryjny projekt filmowy, w którym prosi mieszkańców amerykańskich miast, aby opowiedzieli o ostatnim zdjęciu, które zrobili swoim telefonem. Jak do tej pory powstały filmy z mieszkańcami San Francisco, Los Angeles i najnowszy – z mieszkańcami Nowego Jorku.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!