W fotograficznym internecie huczy od plotek o nowym Nikonie DF. Aparacie, w którym Nikon chce ponoć wrócić do podstaw. Do czystej fotografii.

Co wiemy o nowym Nikonie?

Na razie bardzo mało. Pewna jest jego nazwa – Nikon Df, od „Digital Fusion”. Przy czym nie wiadomo do czego będzie się odnosić ta „fuzja”. Z opublikowanych niewyraźnych zdjęć można z całą pewnością wywnioskować, że nie będzie to bezlusterkowiec – komora pryzmatu wizjera jest wyraźnie widoczna, a ogólna budowa przypomina starego Nikona FM2.

Mam również wrażenie, że aparat będzie zdecydowanie ograniczał liczbę parametrów kontrolowanych przez ustawienia w menu, zastępując je tradycyjnymi przyciskami i pokrętłami. Ale to tylko domysł – nie widzieliśmy jeszcze jego tylnej strony.

Aparat ma stosować mocowanie Nikon-F, ale ze wsparciem dla pomiaru przy użyciu starych obiektywów, nawet bez systemu AI. Jeśli chodzi o matrycę, to wiemy, że będzie to pełna klatka i być może będzie to matryca 16 megapikselowa znana z Nikona D4.

Cała reszta to już czyste domysły, a o szczegółach dowiemy się 5 listopada. Tymczasem pozostaje obejrzeć kilka filmów mających podsycić zainteresowanie zapowiadanym aparatem: