Natalia Fiedorczuk – głos prawnika w sprawie podejrzenia naruszenia praw autorskich w albumie Wynajęcie

Koszmary%20do%20wynaj%C4%99ciaDwa dni temu pisałem o mocno niejasnej sytuacji dotyczącej pochodzenia zdjęć w albumie „Wynajęcie” autorstwa Natalii Fiedorczuk et al. Dziś odpowiedź pani Natalii Fiedorczuk, mój komentarz i komentarz prawnika do całej sprawy.

Przedwczorajszy artykuł Znalezione, (nie)kradzione, czyli pani Natalii Fiedorczuk przygody z fotografią. spotkał się z dość mocnym odzewem nie tylko ze strony fotografów, ale również innych osób zajmujących się działalnością kreatywną. Nie ma się czemu dziwić – z jednej strony nie lubimy jak ktoś sobie „pożycza” nasze prace (w szczególności jeśli nawet nie pozostawia informacji o autorze), a z drugiej strony – nie lubimy jak ktoś idzie w twórczości na skróty i próbuje wybić się cudzą pracą (biznesowo można by to chyba nazwać nieuczciwą konkurencją).

We wspomnianym artykule wypowiedziałem się o sprawie z perspektywy właśnie osoby zajmującej się pracą twórczą. Osoby oburzonej nie tylko takimi działaniami, ale także (a może przede wszystkim) nonszalanckim i wręcz bezczelnym podejściem zarówno do pracy innych ludzi (niezależnie od wartości przedstawianej przez przedmiotowe fotografie), jak i do samego procesu twórczego. Najlepiej można to wyrazić słowami samej Natalii Fiedorczuk z wywiadu w Wysokich Obcasach:

Co z autorami zdjęć? To, że są anonimowi, sprawia, że mogłaś korzystałaś z ich fotek?

Zdjęcia stały się częścią kolekcji występującej w określonym kontekście. Oficjalnie wysłałam wiadomości do tych anonimowych oferentów, do których udało mi się dotrzeć przez Gumtree, z prośbą o zgodę na wykorzystanie fotografii. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Tym samym zdjęcia przechodzą w ”publiczną przestrzeń internetu”.

Odpowiedź pani Natalii Fiedorczuk

W odpowiedzi na mój artykuł, pani Natalia Fiedorczuk opublikowała na swojej stronie facebookowej oświadczenie, w którym odwołuje się do orzeczeń sądu i artykułów ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych, które rzekomo mają pozwalać na takie działania. Otóż nie, nie pozwalają. Ale o tym za chwilę. Na wypadek gdyby oświadczenie zniknęło – tutaj kopia archiwalna. To samo oświadczenie pojawiło się również na stronach Wysokich Obcasów.

Pomimo tego, że strona facebookowa pani Natalii Fiedorczuk powinna raczej gromadzić jej fanów i osoby jej przychylne, komentarze pod tym oświadczeniem w zdecydowanej większości również potępiają jej działania.

W swoim oświadczeniu pani Natalia Fiedorczuk próbuje sugerować, że zdjęcia zostały użyte w charakterze cytatów i stanowią jedynie uzupełnienie tekstów, które są główną treścią książki. Trudno się z tym zgodzić, szczególnie biorąc pod uwagę, że sama autorka w wywiadzie dla Wysokich Obcasów mówi:

Teksty socjologiczne, które powstały przy okazji ”Wynajęcia”, stanowią uzupełnienie zdjęć (…)

Również wydawca, Narodowe Centrum Kultury, w opisie tej publikacji wskazuje na to, że główną treścią albumu są zdjęcia:

Ukazała się powstała we współpracy z Fundacją Bęc Zmiana publikacja „Wynajęcie”. Przestawia ona zdjęcia mieszkań do wynajęcia, które w ciągu kilku lat odwiedziła Natalia Fiedorczuk, potencjalna lokatorka. Fotografiom towarzyszą teksty analizujące problematykę związaną z wynajmowaniem mieszkań autorstwa socjologów badających tę tematykę (…)

Komentarz prawnika

Wczoraj wieczorem o sprawie wypowiedział się prawnik. Pan Bogusław Wieczorek specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu prawa własności intelektualnej, w tym prawa autorskiego, własności przemysłowej oraz nowoczesnych technologii. W swojej dotychczasowej kilkuletniej praktyce pracował w kancelarii prawnej, agencji reklamowej obsługującej jedną z największych instytucji finansowych w kraju, a także jako redaktor jednego z wiodących portali prawniczych. Prowadzi także działalność gospodarczą w zakresie obsługi prawnej przedsiębiorstw i osób prywatnych.

Nie ma więc wątpliwości, że jest osobą posiadającą wszelkie kompetencje, by wydać wiarygodną opinię prawną na temat działań pani Natalii Fiedorczuk.

Pan Bogusław Wieczorek w sposób niezwykle szczegółowy wykazuje, że argumentacja prawna, na którą powołuje się w swoim oświadczeniu pani Natalia Fiedorczuk, nie tylko wynika z błędnej interpretacji ustawy, ale też, że wskazane przez nią orzeczenie sądu nie ma żadnego odniesienia do tej sytuacji. W opinii prawnika autorka nie miała prawa skorzystać ze wspomnianych fotografii bez zgody ich autorów, nie miała prawa powołać się na prawo cytatu w chwili, gdy rzekome „cytaty” stanowią główną część powstałego utworu, a także naruszyła autorskie prawa majątkowe i osobiste autorów zdjęć pobranych bez zgody z serwisu Gumtree.

Całość opinii pana Bogusława Wieczorka możecie znaleźć na jego blogu, który przy okazji bardzo polecam wszystkim osobom zainteresowanym problematyką własności intelektualnej – czyli w zasadzie wszystkim zajmującym się fotografią.

Ze swojej strony dodam jeszcze, że naruszony został również regulamin samej strony Gumtree, którego fragment przedstawiam poniżej:

Treści wyświetlane w serwisie Gumtree lub za jej pośrednictwem są zgodnie z prawem autorskim i konwencjami międzynarodowymi chronione jako praca zbiorowa i/lub kompilacja. Wyrażasz zgodę, że nie możesz kopiować, rozpowszechniać i modyfikować treści pochodzących z serwisu Gumtree bez naszej wyraźnej, pisemnej zgody.

Podsumowując

Pomysł na album był naprawdę ciekawy. Z całą pewnością jest to książka, po którą sam z chęcią bym sięgnął. Niestety została przygotowana „na łatwiznę”. Można było zdjęcia wykonać samodzielnie. Można było uzyskać zgody autorów zdjęć z Gumtree i odpowiednio te zdjęcia sygnować. Owszem – oba te rozwiązania wymagałyby dodatkowego nakładu pracy. Pierwsze – naprawdę dużego, drugie – nieco mniejszego. Naprawdę szkoda, że autorka nie zdecydowała się na któreś z tych rozwiązań.

Albumów poruszających zbliżona tematykę powstało już za granicą co najmniej kilka. Różnica polega tu na tym, że zazwyczaj powstawanie takich prac wiąże się z miesiącami, a nawet latami zbierania materiałów. Jeżdżeniem po kraju, męczeniem się z ludźmi, którym w ostatniej chwili się odwidziało i jednak nie chcą udostępnić swojego mieszkania/samochodu/różowego pieska do sfotografowania… Niewątpliwie metoda zastosowana przez panią Natalię Fiedorczuk pozwoliła na uniknięcie zdecydowanej większości tych problemów. Tylko czy to jest właściwa droga?

Z perspektywy nazwijmy to „etyki twórczej” sprawa jest dość jasna, a reakcja społeczności kreatywnej mówi sama za siebie. Z perspektywy prawnej sprawa również wygląda dość klarownie. Jeśli któryś z autorów zdjęć przedstawionych w albumie będzie chciał dochodzić swoich praw, to ma spore szanse na wygraną w sądzie.

Pan Bogusław Wieczorek zadeklarował swoją bezpłatną pomoc prawną osobom, których zdjęcia zostały wykorzystane.

PS.

Tak jak w poprzednim wpisie – ta fotografia przy wstępie, to oczywiście (Fot. Archiwum prywatne Natalii Fiedorczuk)! Tylko, że niestety nie.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!