Fotografie, które chcę wam dziś pokazać, to dzieło niemieckiego fotografa Martina Klimasa.

O ile w fotografii spadających kropelek można mówić o sporej trudności uchwycenia tego idealnego momentu, to tutaj trudność została podniesiona na zupełnie nowy poziom. Każda z tych fotografii jest dosłownie niepowtarzalna – po pierwszej próbie „model” ulega zniszczeniu. Jak więc pomóc sobie w uchwyceniu tego ułamka sekundy? Martin zastosował automatyczne wyzwalanie uruchamiane dźwiękiem rozbijającej się porcelany (spadającej z wysokości 3 metrów). Po odpowiednim dostosowaniu opóźnienia udało się uzyskać takie efekty.

Więcej fotografii z tej serii, a także z kilku innych, znajdziecie w portfolio Martina Klimasa.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!