Firma LogosTour nie kradnie zdjęć – ona je „cytuje”

Siedzę w tej branży już wiele lat i naprawdę widziałem już dużo głupich tłumaczeń, ale LogosTour zdecydowanie bierze podium.

Ewa Serwicka, prowadząca popularnego bloga podróżniczego Daleko niedaleko, oprócz podróżowania zajmuje się również fotografią. Idzie jej to całkiem dobrze, nic więc dziwnego, że jej zdjęcia znajdują wielu amatorów. Najwyraźniej spodobały się również komuś w biurze podróży LogosTour – do tego stopnia, że postanowił wykorzystać jedno z nich na firmowej stronie Facebookowej.

Żeby sprawa była jasna – zdjęcie zostało wykorzystane jako ilustracja dla oferty opisującej konkretną wycieczkę, do konkretnego miejsca, nawet z podaniem najbliższego terminu. Tak więc mamy tu do czynienia z czystej postaci wykorzystaniem komercyjnym.

Wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że autorka zdjęcia, Ewa, o sukcesie komercyjnym swojej fotografii dowiedziała się przypadkiem. Przed umieszczeniem zdjęcia na swojej stronie, firma LogosTour nie zapytała się autorki o pozwolenie, ani o warunki i koszta licencji. Nikt również nie pofatygował się, aby fotografię opatrzyć stosownym Fot. Ewa Serwicka (co samo w sobie nie byłoby wystarczające, ale pozwoliłoby chociaż zachować pozory przyzwoitości).

Ewa oczywiście skontaktowała się z LogosTour, jednak w odpowiedzi otrzymała jedynie wyjątkowo pokrętne i szczerze mówiąc śmieszne powołanie się na opacznie rozumiane prawo autorskie:

LogosTour: Dla jasności – „zacytowanie” utworu (w tym wypadku Twojego artykułu) poprzez prezentację jego fragmentu (w tym wypadku zdjecia z tego artykułu) jest jak najbardziej dozwolone i nie wymaga zgody autora. Tak mówi art. 29 Ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych. Jest to świadome i celowe ograniczenie przez prawo monopolu praw autorskich. Art. 29 brzmi: „1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. 2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach”. Za tego typu wykorzystanie utworu nie przysługuje autorowi wynagrodzenie, bo dalej w tym artykule jest powiedziane, że „W przypadkach, o których mowa w ust. 2, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia” – a więc tylko w przypadku ust. 2 czyli cytatu/wykorzystania utworu w podręcznikach lub wypisach, w przypadku ust.1 prawo do wynagrodzenia nie przysługuje.

Dla LogosTour mam jedną propozycję – przygotujcie jakiś film z jednej z waszych destynacji i „zacytujcie” w nim np. jakąś piosenkę Dody. Ona się bardzo lubi procesować, pieniądze na adwokatów ma… ale nie przejmujcie się – przecież wygraną macie w kieszeni. W końcu tylko „cytujecie”…

Co dalej?

Koniecznie zajrzyjcie na stronę Ewy i przeczytajcie dokładny opis sytuacji i rozmów z LogosTour. Jej artykuł na ten temat jest już także na Wykop.pl – jeśli macie więc tam konto, to proszę wykopcie, aby nagłośnić tę sprawę. Firmy trzeba „edukować”, bo następnym razem mogą to być wasze zdjęcia.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!