Pierwszy ślub sfotografowany i nakręcony iPhonem

Oczywiście nie pierwszy w ogóle, ale pierwszy, gdy zrobili to zawodowcy.

Ja rozumiem – da się. Pytanie tylko – po co?

Stoi za tym zespół w składzie: fotograf Brian Adams (nie, nie ten od Robin Hooda) i kamerzysta Rainer Flor. Tymczasowo przyjęli oni nazwę iPhone Shooters (Apple upomni się o domenę za 3… 2… 1…).

Oczywiście nie wystarczyły gołe iPhony – użyto również dodatkowych obiektywów, świateł, statywów i mikrofonów. Na miejscu byli również asystenci, którzy pomogli w uzyskaniu takiego efektu końcowego.

Wracając do pytania – po co? Niby z jednej strony eksperyment – da się? No pewnie, że da się… Tyle, że nie gołymi telefonami, a w asyście całego osprzętu i pomocników. Więc w sumie równie dobrze można by wyjąć lustra i uzyskać jeszcze lepszy efekt. Ale wtedy nie rozmawialibyśmy o tym ślubie, ani o tym zespole. Całkiem dobre zagranie marketingowe. :)