Jak powstawał Nikon F

Pozostając w historycznych klimatach – dziś chciałbym zaproponować wam bardzo ciekawy dokument o początkach linii F Nikona, czyli o protoplastach dzisiejszych lustrzanek cyfrowych z serii D.

Trackback

Leica 0 – najdroższy aparat na świecie

Jakiś czas temu pisałem o zapowiadanej 19 aukcji Westlicht Photographica. Aukcja odbyła się dwa dni temu, 28 maja, a jej wyniki przerosły wszelkie oczekiwania.

Leica 0, nr seryjny 107 z 1923 roku, będąca siódmym wyprodukowanym egzemplarzem tego aparatu, wyceniana była wstępnie na 350 – 450 tysięcy Euro, przy cenie wywoławczej 200 tys. Jednak licytacja okazała się być bardziej zacięta i po 20 minutach walki Leica 0 została sprzedana za niesamowitą cenę 1 320 tysięcy Euro, czyli prawie 2 milionów dolarów! Zwycięzcą został prywatny kolekcjoner z Azji, który tym sposobem stał się posiadaczem najdroższego aparatu, który został kiedykolwiek sprzedany na świecie.

Leica-0

Kolejną rekordową pozycją była Leica MP2 w prawie idealnym stanie. MP2 była pierwszą eksperymentalną Leiką z silnikiem elektrycznym. Wyprodukowano jedynie 21 chromowanych egzemplarzy i wiadomo o jedynie 10, które przetrwały z oryginalnym silnikiem. Sprzedawany egzemplarz pochodził z drugiej serii 15 aparatów (numery 952001-952015).

Tej Leice udało się osiągnąć końcową cenę 528 tysięcy Euro, przy cenie wywoławczej 70 tysięcy.

Westlicht

A najstarszy istniejący Nikon I, o którym pisałem? Niestety on nie miał tyle szczęścia. Przewidywana cena 140 – 160 tysięcy Euro okazała się być zbyt wygórowana i aparat osiągnął finalnie cenę „jedynie” 108 tysięcy Euro, przy cenie wywoławczej 70 tysięcy. No, ale co tu się dziwić – inwestorzy wykosztowali się na te Leiki. ;)

Westlicht

Trackback

Jak wyglądałby Twój aparat po 60 latach w ziemi?

Na stronach Fabryki Historii (swoją droga polecam) pojawił się ostatnio artykuł mogący zainteresować amatorów fotografii.

Michał Młotek opisuje w nim jedną ze swoich wypraw z wykrywaczem metalu. Walcząc z zimnem i zamarzniętą ziemią udało mu się znaleźć w lesie słaby sygnał, który doprowadził go do prawdziwego skarbu. Początek był nieciekawy – na samym wierzchu leżał niemiecki nóż okopowy, skorodowany do tego stopnia, że rozpadł się Michałowi w rękach w pył. Jednak warto było kopać dalej – głębiej Michał znalazł brązową odznakę sportową SA, a następnie coś naprawdę niesamowitego (przynajmniej dla nas). Była to jedna z wersji aparatu Kodak Junior.

Kodak 194x

Aparat jest niestety w opłakanym stanie, chociaż biorąc pod uwagę to, że spędził ponad 60 lat w ziemi, to i tak nie jest najgorzej. Zajrzyjcie koniecznie do artykułu Michała – znajdziecie tam więcej zdjęć tego aparatu, a także zdjęcia innych przedmiotów znalezionych podczas tej wyprawy.

Kodak 194x

Kodak 194x

Trackback

Oni podchodzą naprawdę poważnie do sprzętu fotograficznego

Kanadyjski sklep The Camera Store zrealizował dość kreatywną reklamę swojego biznesu. :)

Trackback

Bo liczy się rozmiar…

gbc

Darren Samuelson zrobił coś, na co porywa się niewielu fotografów. Zbudował własny aparat. Nie chcąc się bawić w miniaturyzację, Darren poszedł w duży format. Aparat używa klisz rentgenowskich 14×36 cali, a jego mieszek może się rozciągnąć do prawie dwóch metrów. Zastosowanie takiego materiału podyktowanie zostało ekonomią – klisze te są ponad dziesięć razy tańsze od tradycyjnego procesu. Niestety są one również znacznie delikatniejsze i trudne w obróbce, ale po zdobyciu pewnego doświadczenia można sobie z tym poradzić.

Aparat powstawał część po części przez ponad pół roku. Efekty jego działania możecie zobaczyć w tej galerii, a także na blogu Darrena.

Trackback
Strona 1 z 212
Wygląd i treść © Alex Paleczny 2006-2012.