Robisz zdjęcia swojemu dziecku? Pewnie jesteś pedofilem!

Przynajmniej tak zaczynają sprawy wyglądać w Anglii. Przekonał się o tym Kevin Geraghty-Shewan, ojciec czteroletniego Bena.

Cała historia miała miejsce w jednym z centrów handlowych w Sunderland. Kevin wraz ze swoim dzieckiem byli tam na zakupach, gdy dziecko zobaczyło jeden z tych automatów „wrzuć monetę” w kształcie pociągu. Ponieważ mały miał obsesję na punkcie pociągów (dość często spotykane, mogę poświadczyć na podstawie własnych doświadczeń z moim synem), nie obyło się bez przejażdżki. Podczas zabawy Kevin wyciągnął telefon komórkowy i zrobił małemu zdjęcie.

gb1

Niedoszła ofiara.

Natychmiast pojawił się ochroniarz, informując, że jest to zabronione, ponieważ Kevin może być pedofilem. Kevin próbował tłumaczyć, że Ben jest jego synem, ale nie odniosło to żadnego skutku. Po kilku minutach na miejscu była już policja, domagając się danych i adresu Kevina. Ponieważ sytuacja stawała się coraz bardziej stresująca, a Kevin zaczął w nerwach podnosić głos, natychmiast został postraszony aresztem za zakłócanie porządku publicznego. Sprawa na szczęście rozeszła się po kościach…

gb2

Przestępca wraz ze swą ofiarą.

Zwykłe nieporozumienie? Z całą pewnością. Jednak to, jak często można przez ostatnie dwa lata czytać o takich nieporozumieniach w Stanach i w Anglii, pokazuje w jak wielka paranoję anty-terrorystyczną i anty-pedofilską wpada świat.

Sam jestem ojcem, więc sprawy bezpieczeństwa dzieci są mi bliskie. Jednak szkoda, że tyle energii poświęcane jest na działania, o których powszechnie wiadomo, że są nieskuteczne i wycelowane w zupełnie nietrafione osoby. Tymczasem prawdziwi pedofile siedzą sobie w więzieniach oglądając TV, po czym wychodzą za dobre sprawowanie. Na przymusowe leczenie nie ma pieniędzy.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!