CES 2011: wieje nudą, ale nowy Polaroid ciekawy!
Targi CES niczym w tym roku nie zaskakują. Sporo produktów ewolucyjnych, ale nic rewolucyjnego, co mogłoby rzucić na kolana.
Jednymi z niewielu produktów zwracających uwagę są urządzenia z nowej serii Grey Label Polaroida, promowane przez Lady Gagę. GL10, to przenośna drukarenka fotograficzna, a GL20 to okulary z wbudowanymi wyświetlaczami LCD, które mogą pokazywać szerokiej publiczności nasze fotograficzne dzieła.
Tak… no o ile widzę jeszcze zastosowanie dla takiej przenośnej drukarki, to okulary raczej nie trafią na pierwszą pozycje na mojej liście najbliższych zakupów. No ale to oczywiście kwestia gustu. ;)
Z całej serii najciekawiej przedstawia się nowy aparat Polaroida, GL30 (zapowiadany jakiś miesiąc temu). Aparat posiada wbudowaną drukarkę o formacie około 10 cm na 7,5 cm, można więc powiedzieć, że wraca do ducha tradycyjnych Polaroidów. Jednocześnie obracany ekran LCD może służyć jako elektroniczna ramka do zdjęć – wystarczy aparat położyć obiektywem do dołu. Z przodu aparatu są oczywiście ukryte odpowiednie nóżki, więc nie ma co się martwić o optykę.
Jeśli chodzi o parametry techniczne i cenę, to na razie nic więcej nie wiadomo. Ale z tego co widać, zapowiada się świetny aparat rodzinno-imprezowo-wycieczkowy.
Nie przegap kolejnych wpisów!
Zasubskrybuj Futomaki.pl za pomocą RSS albo na własną skrzynkę e-mail.
Polub Futomaki.pl na Facebooku i obserwuj mnie na Google+!
Wrzucam tam wiele rzeczy, które z różnych względów nie zmieszczą się tutaj.
Zainteresował Cię ten wpis? Koniecznie podziel się nim ze swoimi znajomymi!
Udostępnij go znajomym na Facebooku, na Google+, albo wrzuć go na Wykop!
Kategorie: Fotografia, Polaroid, Sprzęt






Marcin Usarzewicz
No właśnie, cena powie wszystko na temat sukcesu lub porażki tego aparatu. Swoją drogą ciekawe, ze żadna inna licząca się na rynku firma foto (typu Canon, Nikon, Pentax itd.) nie wpadła na pomysł umieszczenia „mikro-drukarki” w korpusie aparatu. No, chyba że wpadła a ja nic o tym nie wiem :)
Radek Jurzysta
Fujifilm wypuscilo cos co sie nazywa Instax a co jest dokladna (funkcjonalnie) kopia tego czym byl oryginalny Polaroid. Ceny o dziwo nie sa jakies mega zabojcze…