Nikon ogłosił właśnie wprowadzenie nowej lustrzanki dla zaawansowanych amatorów, czyli Nikona D7000. Trzeba przyznać, że nowy aparat bardziej przypomina coś z wyższej półki (D300s mini?) niż tylko ewolucyjne rozwinięcie Nikona D90.

Pomijając oczywistości, podsumuję najważniejsze cechy wyróżniające nowy model i faktycznie plasujące go o pół półki wyżej od poprzednika:

  • W aparacie zastosowano matrycę CMOS 16 megapikseli w formacie DX. Szkoda – 12 megapikseli to moim zdaniem rozsądna granica dla DX, a pakowanie w ten sam wymiar dodatkowych 33% pikseli marnuje potencjał niskich szumów. Ale podobno i tak z szumami jest bardzo dobrze (w znaczeniu – są bardzo niskie).
  • ISO standardowe to od 100 do 6400. Dodano więc po jednym EV na górze i na dole zakresu. Poprzez rozszerzenie ISO można podbić do 25 600 (w Nikonie D90 tylko do 6400).
  • Korpus został wykonany ze stopu magnezowego i jest uszczelniany!
  • Nikon D7000 rejestruje filmy w pełnym HD 1080p z prędkością 24 klatek/s i w 720p z prędkościami 24, 25 i 30 klatek/s. Podczas rejestracji dostępny jest ciągły autofocus, do aparatu można podłączyć zewnętrzny mikrofon, a parametry ekspozycji mogą być ustawiane ręcznie.
  • Nowe pokrętło wyboru trybu jest „dwuwarstwowe” i pozwala między innymi na zapisanie dwóch zestawów ustawień użytkownika.
  • Nikon D7000 może strzelać z prędkością od 1 do 6 klatek na sekundę, a trwałość migawki oceniana jest na 150 tysięcy wyzwoleń.
  • Autofocus opiera się na 39 punktach, co jest sporym krokiem naprzód w stosunku do 11 punktów z Nikona D90. Jednocześnie 9 z tych punktów, to punkty krzyżowe.
  • Pomiar światła odbywa się za pomocą nowej, 2016 pikselowej matrycy RGB.
  • Nikon D7000 pozwala na jednoczesne stosownie dwóch kart pamięci – SD, SDHC lub nowego standardu SDXC. Aparat obsługuje również nowy standard transmisji UHS-I, który pozwala na znacznie szybsze przesyłanie danych do i z karty.
  • Wizjer odwzorowuje 100% kadru przy powiększeniu 0,94x, a tylny ekran może wyświetlać znany z wyższych modeli sztuczny horyzont.
  • Przewidywana cena to 1200 dolarów za sam korpus, a w komplecie z obiektywem 18-105 będzie to 1500 dolarów.
  • No to teraz Canon dostanie po pośladkach ze swoim wykastrowanym 60D. Puki co zostaję przy 40D ale muszę przyznać, że oferta Nikona coraz bardziej mi się podoba.

  • Niezły sprzęcik. Wreszcie ISO 100, więcej punktów AF, zanosi się na kolejny dobrze sprzedający się aparacik.

  • @marszu

    Przy 39 punktach w końcu 3D tracking AF będzie miał jakiś sens, a nie tylko „o jak ładnie oznaczenie aktywnego pola biega po wizjerze” :)

  • Oficjalna polska cena to 4699 zł ;)

  • Ciekawe jak ceny ukształtują się za kilka miesięcy. Czy będzie to konkurent dla 60D czy może jednak dla 7D? Wolałbym tą pierwszą opcję, ponieważ wymusiłoby to, na zapatrzonym w czubek własnego nosa, Canonie ponowne „uprofesjonalnienie” serii dwucyfrowej.

  • Właśnie zobaczyłem ten aparat i zastanawiam si nad jego kupnem. Pytanie…czy nadaje się do robienia wnętrz nieruchomości. Czy przy obiektywie 28-105 to wystarczy?

  • @Ibermaxx

    Obawiam się, że 28-105 będzie nieco za wąskie. Jeśli ma być oszczędnie, to proponuję kitowy 18-105 vr. Jeśli natomiast możliwe jest wydanie więcej, to jakieś obiektywy stałoogniskowe, nawet jeszcze szersze (ale to już w zależności od oczekiwanych wyników).