Emphas.is – fotoreporterka sponsorowana, albo czy jest szansa dla fotoreportażu?

Przez ostatnie kilka miesięcy coraz częściej słychać o rzekomo nadchodzącej śmierci zawodu fotoreportera. Warto przypomnieć choćby artykuł Neila BurgessaEditorial Photographers UK, który w zeszłym miesiącu rozszedł się w sieci w sposób nieomal wirusowy.

Bezsprzecznym faktem jest, że recesja, upadające gazety i całe wydawnictwa, a także wszechobecna pogoń za informacją natychmiastową, gdzie jakość tej informacji jest sprawą drugorzędną w stosunku do „bycia pierwszym”, zdecydowanie przyczyniły się do tego, że gazety i czasopisma, które (na razie) przetrwały, przeznaczają na fotografię coraz mniej pieniędzy. Jednocześnie obniżyły się standardy publikacji. Zdjęcia, które kiedyś z biurka redaktora natychmiast trafiłyby do kosza, dzisiaj lądują na pierwszej stronie. Bo są tańsze, bo są pierwsze, bo ktoś zrobił komórką i zgodził się na publikację w zamian za podpis „FOTOGRAFIA: czytelnik”. Prowadzi to do takich absurdów, jak wczorajszy artykuł o awarii samolotu z pewnego poczytnego dziennika. Był on opatrzony zdjęciem zupełnie innego typu samolotu i rezolutnym podpisem „Samolot (fot. tu nazwa stocku)”. Czytelnikom pozostaje się cieszyć, że gazeta (ups… wygadałem się) pokazała im jak wygląda aeroplan.

Czy jest jakaś szansa na uratowanie tej profesji? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Wydawnictwa, nazwijmy to „popularne”, nauczyły się już, że jakość fotografii nie wpływa znacząco na wyniki sprzedaży. Wystarczy zadbać o to, by na tych fotografiach było wystarczająco dużo podpitych gwiazd, lub w zależności od profilu publikacji, zwłok ofiar najnowszej wojny. W przypadku nieco ambitniejszych czasopism, kilku czołowych dzienników i tygodników społeczno-politycznych, po kryzysie można spodziewać się powrotu do wyższej jakości fotoreportażu. Czy jednak ten mały odsetek publikacji (zarówno pod względem liczby tytułów, jak i nakładu) uratuje ten zawód? Dla kilkudziesięciu najlepszych z pewnością tak. Ale raczej nic ponad to.

Trzeba więc szukać innych rozwiązań. Jednym z nich jest inicjatywa Emphas.is. Ma to być platforma bezpośredniego kontaktu pomiędzy fotoreporterami i końcowymi odbiorcami ich pracy – czytelnikami, tworząca jednocześnie nowy model finansowania fotoreportażu.

Szczegóły działania serwisu nie zostały jeszcze podane. Ogólnie poprzez stronę Emphas.is użytkownicy mają mieć dostęp do wyselekcjonowanej grupy najlepszych fotoreporterów i wspólnie sponsorować najciekawsze ich zdaniem projekty. Jednocześnie ma temu towarzyszyć część edukacyjna, gdzie amatorzy fotografii będą mogli nauczyć się czegoś od profesjonalistów, w zamian za rozsądną opłatę.

Projekt ma wystartować na początku przyszłego roku. Jego organizacją zajmują się osoby ze sporym doświadczeniem – zarówno fotograficznym jak i biznesowym, co dość dobrze rokuje na jego przyszłość. Jednocześnie swoje poparcie wyraziło już sporo znanych osób z branży. Oczywiście jeden serwis nie uratuje fotoreportażu, ale może być to krok w dobrym kierunku na drodze do wypracowania pewnych nowych form działania. Pozostaje poczekać i zobaczyć co z tego wyjdzie. Ja trzymam kciuki, bo może to być naprawdę interesujące przedsięwzięcie, zarówno dla fotoreporterów, jak i dla zwykłych użytkowników.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!