Jak donosi Paweł Nowak, pojawiły się przykłady iPhonowego HDR w akcji.

Muszę przyznać, że na początku byłem bardzo sceptyczny, spodziewając się ataku plastic-fantastic. Jednak pokazane efekty są jednak całkiem dobre.

Użycie nazwy HDR w wydaniu Appla, to chyba bardziej chwyt marketingowy, niż faktyczny HDR. Patrząc po przykładach, efekty działania tej funkcji bardziej przypominają efekty „Active D-Lighting” z Nikona, czy też „Highlight tone priority” z Canona. Czyli mierzymy na światła i później wyciągamy trochę cienie. W każdym razie alarm odwołany. ;)

Aktualizacja

Paweł Nowak robił dalsze testy i wychodzi na to, że iPhone robi faktycznie robi co najmniej dwa zdjęcia. Przy zdjęciach robiących z ręki widać czasem przesunięcia (uwaga, duże zdjęcie).



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!