Nowe perspektywy w fotografii przyrodniczej, albo z kamerą wśród zwierząt.

Fotografowanie dzikich zwierząt w Afryce nie należy do najbardziej bezpiecznych zajęć. Tego samego zdania byli bracia Will i Matt Burrard-Lucas. Postanowili rozwiązać ten problem, a przy okazji zrealizować projekt, który pokazywałby afrykańską przyrodę z zupełnie nowej perspektywy.

W ten sposób powstał BeetleCam. Jest to połączenie aparatu fotograficznego ze zdalnie sterowanym samochodem terenowym. Pojazd został zaprojektowany i wykonany od podstaw. Do kluczowych problemów do rozwiązania należało uzyskanie odpowiedniej stabilności w nierównym terenie, a także zapewnienie wydajnego źródła zasilania, które dałoby urządzeniu wystarczający zasięg.

W roli aparatu początkowo występował Canon 400D, jednak po pierwszym, opłakanym w skutkach starciu z lwami, zastąpił go Canon EOS 1D MK III. Z tego pierwszego udało się na szczęście odzyskać kartę pamięci. Bezpieczniejszymi modelami okazały się słonie i bawoły.

Dalsze przygody BeetleCam możecie śledzić na blogu jego twórców. Warto też zajrzeć do galerii ze zdjęciami wykonanymi za pomocą tego nietypowego aparatu.