Nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem wam jeszcze jednego filmu poklatkowego, który mnie ostatnio zachwycił.

Tym razem kamera w większości ujęć pozostaje nieruchoma, a wrażenie jej ruchu uzyskano poprzez zastosowanie efektu znanego pod nazwą Ken Burns, od nazwiska amerykańskiego reżysera filmów dokumentalnych, który spopularyzował tę technikę. Film został zrealizowany za pomocą Canona 7D.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!