UWAGA

Poniższy tekst ma charakter satyryczny i nie należy traktować go poważnie. Nie jest prawdziwym poradnikiem, ale raczej swego rodzaju anty-poradnikiem. Niestety do pewnego stopnia oddaje rzeczywistość części „nowych” fotografów ślubnych. Wielu z nich wydaje się, że jedyną umiejętnością potrzebną w tym zawodzie jest umiejętność założenia paska aparatu na szyję.

Pierwotnie wpis pozbawiony był tej notki ostrzegawczej – nie była ona potrzebna dla 99% czytających. Dodałem ją dla tego jednego procenta.

Wychodząc naprzeciw społecznej potrzebie edukacji, przedstawiam wam ten krótki poradnik, który pozwoli każdemu zostać fotografem ślubnym w ciągu jednego dnia.

Jednocześnie nie chcę sobie tu przypisywać jakichkolwiek wielkich odkryć. Wszystkie te porady spisałem oglądając różne portolio, czytając blogi wielu nowych fotografów ślubnych, a także obserwując ich w akcji.

Fotografów ślubnych zdaje się przybywać codziennie dziesiątkami. Oni wszyscy znają już te zasady. Chcesz dołączyć do ich grona – oto prosty przepis.

1. Sprzęt

Jak wiadomo, aparat jest podstawą fotografii. Oczywiście coraz więcej komórek wyposażonych jest w bardzo dobre aparaty, ale trzeba jednak pamiętać o budowaniu właściwego wizerunku. Aparat musi być duży i musi być czarny. To dwie najważniejsze cechy, które zadecydują, czy klienci będą Cię postrzegać jako profesjonalistę. Nie rezygnuj jednak z dobrej komórki – sprawdzi się świetnie w roli aparatu zapasowego, na wypadek awarii podczas ślubu!

No więc aparat. Przede wszystkim nie słuchaj rad z różnych for internetowych, czy też blogów fotografów, którzy już długo siedzą w tym biznesie. To frustraci, którzy będą Ci wmawiać, że potrzebujesz drogiego sprzętu. Robią to tylko po to, by usprawiedliwić przed sobą pieniądze, które wydali na własny sprzęt. Po za tym nie lubią konkurencji, więc wolą Cię z góry wystraszyć kosztami.

Chcesz uczciwej porady – udaj się do najbliższego Mediamarktu, czy innego Saturna. Tam pracują specjaliści. Od razu dowiesz się, że tak naprawdę wystarczy kupić dowolną lustrzankę, pod warunkiem, że będzie to Sony. Zresztą wystarczy prosty test. Będąc w sklepie zrób zdjęcie np. Nikonem D3 i jakąś najtańszą Alfą Sony. Założę się, że oba zdjęcia, które zrobisz, będą prezentowały podobny poziom. Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?

Kolejną cechą przemawiającą za tymi tańszymi lustrzankami jest to, że mają one wbudowaną lampę. Tak! Producenci sprzętu zorientowali się, że tych frajerów można doić ile wlezie i do najdroższych aparatów nie wbudowują nawet lampy błyskowej! To oczywiście kolejny wydatek, którego można uniknąć, kupując odpowiedni (można by powiedzieć – w pełni sprawny) aparat.

Jeśli chodzi o obiektywy, to tu już w ogóle nie ma problemu. Kupując aparat dostaniesz od razu obiektyw w zestawie. Jest to obiektyw specjalnie dobrany przez producenta, zapewniający idealne zgranie z wybranym aparatem. Nie ma sensu kupować nic innego. Zresztą wystarczy popatrzeć na parametry. Te specjalistyczne obiektywy pozwalają na osiągnięcie ogniskowych nawet od 18mm do 200mm. Tymczasem gorsze obiektywy, nie zoptymalizowane do Twojego aparatu, mają znacznie gorsze osiągi – np 24-70, czy nawet jedynie 14-24. Kliencie strzeż się, jak mówią!

2. Portfolio

Żeby zdobyć dobrych klientów, trzeba najpierw zareklamować się dobrym portfolio. Żeby zbudować dobre portfolio, trzeba najpierw obsłużyć kilku dobrych klientów.

Ten z pozoru trudny problem nie jest jednak rzeczą nie do rozwiązania.

Wystarczy użyć wyszukiwarki Google! Internet pełen jest stron, które zawierają prace dobrych fotografów. Pozwoli Ci to szybko zapełnić portfolio atrakcyjnymi zdjęciami. Warto przy okazji poszukać na całym świecie. Twoje portfolio z pewnością przyciągnie więcej klientów, gdy znajdą się w nim fotografie z romantycznego Paryża, gorącego Buenos Aires, czy też z intrygujących Indii.

Wybierając zdjęcia do swojego portfolio, zwróć uwagę na to, by wyciąć wszelkiego rodzaju podpisy, które wielu fotografów umieszcza złośliwie na swoich zdjęciach. Wystarczy obciąć przeszkadzający kawałek fotografii, lub zastąpić go czarnym prostokątem – i już zdjęcie nadaje się na Twoją stronę.

Przy okazji możesz od razu podać swój cennik. Jak mówią – co łaska, ale zwyczajowo 500.

3. Technika zdjęciowa i Photoshop

Przede wszystkim musisz zrozumieć jedno. Jesteś artystą. Perfekcyjnie ostre i wymyślnie oświetlone zdjęcia, to coś, co sprawdza się w gazetach testujących sprzęt fotograficzny. Ty tworzysz sztukę, a nie testujesz rozdzielczość optyczną obiektywu.

Zdjęcie jest nieostre? Nie – ono jest tajemnicze. Zdjęcie jest poruszone? Bynajmniej – ono jest dynamiczne.

Jeśli chodzi o pracę w Photoshopie, to w zasadzie jest on nam potrzebny tylko do dwóch rzeczy.

Po pierwsze, każda fotografia artystyczna (a przecież jesteś artystą!) musi mieć odpowiednią winietę. Oznacza to, że obraz może być widoczny tylko w środkowej części kadru – cała reszta powinna wpadać w całkowitą czerń.

Po drugie, najmodniejszy i najpiękniejszy efekt, to tak zwany selektywny kolor. Całe zdjęcie powinno być czarno białe, za wyjątkiem czerwonej róży trzymanej przez pannę młodą. Takie zdjęcie to podstawa. Jeśli go nie będzie, to w zasadzie możesz sobie ślub odpuścić!

4. Zdobywanie wiedzy i warsztaty

Tutaj będzie krótko. Nie daj się nabrać na żadne warsztaty organizowane przez fotografów, którzy od lat siedzą już w tym biznesie. Po pierwsze – ich wiedza jest już na pewno przestarzała. Po drugie – skoro organizują warsztaty, to na pewno robią to dlatego, że mają za mało klientów i muszą dorabiać. Czyli muszą być słabymi fotografami! To chyba logiczne, prawda?

Pamiętaj, że jesteś artystą – nie ograniczają Cię żadne narzucane przez innych zasady. Jeśli już koniecznie chcesz poszerzać swoją wiedzę, to możesz ewentualnie przejrzeć instrukcję aparatu. Ale też nie ma co się z tym tak wyrywać – w razie czego zawsze możesz do niej zajrzeć podczas ślubu.

Jeśli chcesz spróbować swoich sił „w akcji”, to również nie ma sensu za to płacić. W Twoim mieście na pewno jest jakiś „popularny” kościół, w którym co sobotę odbywają się śluby. Wystarczy tam pójść i zacząć robić zdjęcia. Młodzi z pewnością ucieszą się z dodatkowej uwagi, którą im poświęcisz. Poczują się jak gwiazdy!

Musisz jednak uważać, by nie przeszkadzać w pracy fotografowi, który obsługuje taki ślub. Najlepiej staraj się poruszać tak, żeby para młoda była była zawsze pomiędzy wami. Jeśli nie będzie to możliwe, to staraj się być o kilka kroków przed fotografem. Oba te rozwiązania pozwolą uniknąć sytuacji, w której fotograf mógłby wpaść na Ciebie cofając się.

5. Ślub

Po pierwsze, nie przyjeżdżaj za wcześnie. To bardzo ważna i stresująca okazja – nie ma co się plątać młodym pod nogami. Najlepiej wylicz sobie wszystko tak, żeby pojawić się w ostatniej chwili.

Po drugie, sprawa ubioru. Instynkt może Ci podpowiadać, by ubrać się tak, jak na ślub, na którym jesteś gościem. To jest to błąd! Idziesz tam do pracy i Twoje ruchy nie mogą być ograniczone formalnym ubiorem. Najlepszym rozwiązaniem będzie wygodna odzież pół-sportowa (np. adidasy, jeansy i bluza od dresu). Dobrze jeśli góra będzie w dość wyrazistym kolorze – dzięki temu będziesz dobrze widoczny, co ułatwi młodym prezentowanie w Twoją stronę ich lepszych profili.

Po trzecie, wynajęto Cię do wykonania zdjęć. Jeśli więc konieczne będzie np. przesunięcia księdza, by lepiej uchwycić kadr, to pamiętaj, że za to Ci płacą! Proszenie młodych o powtórzenie wyjścia z kościoła może być już lekką przesadą. Jeśli jednak pozwoli to wykonać zdjęcia z innej perspektywy… może warto?

Podsumowanie

To już koniec tego krótkiego poradnika. Mówiłem, że będzie prosto? Pozostaje mi życzyć wielu zadowolonych klientów i małej ilości pozwów sądowych!

PS.

Więcej tak ciekawych fotografii ślubnych znajdziecie tutaj.

  • dawno się tak nie ubawiłem.(no może wczoraj czytając posta http://futomaki.pl/2010/04/01/to-nie-jest-prima-aprilis/ ).
    Uwielbiam twój sarkazm.

  • Dziękuje za poradnik, na pewno skorzystam, dobrze, że są jeszcze tacy ludzie, którzy potrafią bezinteresownie pomagać innym. W poradniku sama prawda jest napisana. :)

  • Czytałem „z bananem na ustach” :) Drwina dobra na wszystko!

  • Tomek

    Bardzo pieknie napisane – nareszcie mogę zrealizować swoje marzenia, aby być fotografem ślubnym. A już byłem tak blisko, że by zrobic zupełnie odwrotnie! Mam piękny żółty teszirt, adidaski (wiadomo, wygoda musi być) no i jestem bardzo zwinny – cóż piękniejszego może być od zdjęcia wykonanego w pozycji leżącej pomiędzy księdzem a parą? A, no i telefon tez mam, sie wie!

    uściski – aRtysta

  • :)) musze sie koniecznie zastosować do tego tekstu. Przy okazji nie wiecie gdzie znajde instrukcje obsługi aparatu (najlepiej po polsku) do Sony ? takiego jak sprzedaja w MM ? :D :D

  • moi

    Dzięki za poradnik. Dziś była promocja na jakąś cyfrówkę. Nie pamiętam nazwy, ale z obiektywem zapłaciłem 1200 zł, dojdzie po świętach Możesz doradzić mi jak i w czym napisać stronę www? No i co zamiast fotoszopa. jest parokrotnie droższy od cyfrówki?

  • xers

    Wypadałoby napisać, że to jest sarkazm, bo ktoś sobie narobi kłopotów wykorzystując czyjeś prace.

  • Adrian

    Świetny artykuł jest w nim tyle prawdy, że aż boli :)
    Ja zaczynałem podobnie.

  • Nr. 3 moim ulubionym :D

  • Paweł

    Trochę przerobiłem tego tematu i nie zgadzam się z tym, bo jakbym zobaczył takiego – to bym od razu wiedział, że to amator.

    1) Po pierwsze czym lepszy sprzęt tym lepsze możliwości uchwycenia dobrego kadru (najważniejszy jest jasny obiektyw i mocna i szybka lampa)

    2) Jeśli jest ktoś dobry to jest polecany i nie potrzebuje łapać klienta na swoje oszlifowane portfolio

    3) Im mniej photoshopa tym lepiej, jedynie potrzebny jest do zmiany RAWu w JPG i drobnych korekcji. Wszystkie wodotryski są mile widziane na początek, ogólnie paskudnie wychodzą. Jeśli już się chce upiększać zdjęcia – dodatkowe dobre wtyczki sporo kosztują.

    4) Na ślub i wesela w garniturze lub innym dobrze wyglądającym stroju (odświętnym). Na inne imprezy można inaczej.

    Jedynie z jednym mogę się zgodzić. Nie potrzeba chodzić na żadne kursy. Jeśli jest ktoś artystą sam wie jak ma działać i trzeba być totalnie samokrytycznym wobec swoich zdjęć – i przede wszystkim trzeba mieć szybki refleks.

  • Uwielbiam takie ironiczne teksty. Brawa dla autora ;)

  • KAPITALNE! Dawno się tak nie uśmiałem. Najgorsze jest to że niektórzy wezmą sobie ten tekst do serca przez co będziemy mięli coraz więcej tego typu „profesjonalistów” oraz „debeściaków” którzy utwierdzą się w tym co robią. :) Nie mniej jednak tekst jest przedni:D

  • Co najgorsze, są osoby, które w to wierzą… :)

  • shyysh

    jak dla mnie za malo ironiczne/humorystycznie napisane zeby czytajacy zorientowali sie ze tekst mial wysmiewac 80% tak zwanych „fotografow” ;)

  • JD

    Piszesz o kopiowaniu zdjeć do portfolio a tymczasem sam ukradłeś czyjeś zdjęcia do tego wpisu!

  • Marta

    Rewelacja!

  • Greg

    Do komentarza „Pawła”
    Drogi Pawle jesteś w błędzie, widać, że nie znasz życia i nie masz komplentej wiedzy, ale Twoje braki uzupełni artykuł na tej stronie :) Wszystko o czym napisałeś to prawda, ale niestety jest już mitem, po prostu boisz się, że po przeczytaniu tego artykułu inni staną się lepsi od Ciebie tanim sprzętam (kupując Sony stać Cię jeszcze na dres i odpowiednie buty-warto to przemyśleć)
    Zyczę wszystkim nowicjuszom udanych sesji czerpiąc tak złotą wiedzę!!! :))))

  • @JD

    Drogi JD. Zanim oskarżysz kogoś o kradzież, proponuję zapoznać się z Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W szczególności pragnę zwrócić Twoją uwagę na Art. 29. 1., którego treść brzmi:

    „Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. ”

    W szczególności w „prawach gatunku twórczości” chodzi o wykorzystanie w utworach o charakterze satyrycznym i parodystycznym.

    Dodatkowo wspomniane przez Ciebie zdjęcia są od wielu miesięcy dostępne na wielu stronach w Internecie (strona, którą podałem jako ich źródło, to już któraś z kolei „runda” ich rozchodzenia się). Można więc rozsądnie domniemywać, że ich autor nie ma nic przeciwko ich rozpowszechnieniu. Jeśli jednak zgłosi się on do mnie, to z całą przyjemnością zdjęcia usunę.

  • Świetne! niesamowicie wciągający tekst! Warto było przeczytać :D:D:D

  • Tomek

    Widać tu, że (co prawda tylko jeden taki komentarz padł) ironia nadal jest nierozpoznawana, nawet podana na wielkiej błyszczącej łopacie.

  • Witam, dawno nie czytałem tak genialnego tekstu :), pozwoliłem sobie go zlinkować wraz z podpisem autorstwa na swoim blogu :)

  • Najtrafniejsze to niestety 3 – też czasami przeglądam różne zdjęcia ślubne i jak widzę czarno (szaro)-białe to pierwsze co mi przychodzi na myśl – „pewnie nie wyszło kolorowe”.
    Bravo wpis…

  • Mef

    Uśmiałem się nieźle. Autor ma chyba jakiś kompleks lustrzanek Sony. Czyżby użytkownik Canona? :D

  • Maciek

    Komentarz kolegi Pawła daje radę… :D Chociaż może i dobrze się stało, bo chyba faktycznie nie każdy „kuma czaczę” w tekście autora Futomaki :D

  • zed

    hehe, zapomniales jeszcze napisac o takich dziwnych niemodnych obiektywach, ktora w ogole nie maja zoom, takie np. 50-tki albo 200-tki, to prawdopodobnie odpady fabryczne, w ktorych zoom sie zacial albo nie przeszedl testow wewnetrznych, wiec sa sprzedawane z podana tylko jedna dlugoscia, jacy ci producenci pazerni. sugerujesz tez, ze fotograf powinien sie przemieszczac, a to blad! najlepiej znalezc idealne miejsce (moze byc na galerii jesli dostepna) i stamtad robic zdjecia, dzieki czemu na 100% skupiasz sie na akcji i lapiesz najlepsze momenty, nie tracac czasu na rozgladanie. w koncu masz super obiektyw ktory pieknie przybliza.

    poza tym reszta sie zgadza:-)
    pozdrawiam
    z

  • toff

    hahahaha, bomba, już sie nauczylem, teraz juz mi nie podskoczą, nie no zajebisty artykuł:) aparat canomatic styka:)

  • toff

    jak zed pisze, jeszce rybie oko, po co kupowac fiszaja, jak mozna z drzwi wymontować wizjer, lub lepiej z drzwiami chodzic:)

  • hehe bardzo fajny tekst :) dużo śmiechu miałem podczas czytania

  • dzięki za ubaw po pachy

  • Pozdrowienia dla kolejnego prawdziwego profesjonalistę, który ma problem „Sony” ;)

    Choć ostatnio na targach w Łodzi przerabiałem temat wejścia „z marszu” w fotografie ślubną ale koniecznie Nikonem albo Canonem ;)

  • Co poniektórzy mają najwyraźniej problem ze zrozumieniem, że to nie jest tekst o Sony, a marka ta występuje w nim jedynie przykładowo.

    Oczywiście przyczynił się do tego niezwykle nachalny marketing tej marki prowadzony w MM i w S, gdzie niezależnie od zdeklarowanych potrzeb, praktycznie zawsze odpowiedzią jest właśnie ta marka. Ponieważ zdarza mi się tam kupować karty i tusz, często jestem światkiem takich rozmów – ubaw po pachy.

    Jednak równie dobrze mógłbym tam wstawić chociażby Olympusa, Samsunga, czy którąkolwiek inną markę.

  • ubaw po pachy :)

  • Wesoły tekst :) Szkoda tylko że opublikowany jeden dzień za późno – pewnie parę osób uzna go za poważny i całkowicie prawdziwy :)

  • Pingback: Fotografia Ślubna – Tylko Nie Taka | Zareczamy.pl | Zaręczyny, Oświadczyny, Ślub()

  • :))))))
    rewelacyjny tekst, foty też :))))

  • LO

    Super tekst, przypomina mi rady różnych „życzliwych” gdy sam wchodziłem w ten „biznes”. Na całe szczęście swój rozsądek miałem :P

  • Zdjęcia – prawdziwe dzieła sztuki, chyba wykorzystam pomysły, takich cudów wśród moich ślubniaków jeszcze nie miałam :D

  • Pingback: wedding photographer.. how to.. « pawq.wordpress.com()

  • haha! :D
    „Chcesz uczciwej porady – udaj się do najbliższego Mediamarktu, czy innego Saturna. Tam pracują specjaliści.”

    – ci specjaliści mnie powalili ;)

  • Grzesiek

    Tak całkowicie się zgadzam, tylko najtańszy sony z kitowym obiektywem jest wystarczający do zrobienia zdjęć za „co łaska” i najprawdopodobniej zaraz po oddaniu albumu możesz spodziewać się dynamicznej reakcji, zwłaszcza ze strony pana młodego. Całkowicie też się zgadzam, że warsztaty to coś zupełnie niepotrzebnego – poco wywalać jakieś 650 zł + nocleg , zrywać 2 dni – żeby się dowiedzieć, że i tak musisz zrobić ostre zdjęcie bo jak go nie masz to i tak musisz oddać kasę i próbować dogadać się z młodymi – to przecież … głupie.
    Co do sprzętu to nie warto nawet kupować najtańszego sony bo używany canon 20D jest przecież wystarczający ( jak trafisz ). A w ciemnym kościele – co za problem – masz przecież lampę błyskową którą możesz przecież zawsze sobie poświecić po oczach.
    Ja teraz mam 1D mark II – bo jestem biedny i jeszcze nie robię zdjęć na weselach i naprawdę nie widzę różnicy np. do 20D. 1D kupiłem ze snobstwa. No i obiektywy – po co Ci obiektyw ze światłem 1,4 i jakieś USM albo jak go tam zwał jak i tak Twoja pucha nie nadąża z autofokusem a tam jak pewnie niektórzy słyszeli, że głębi ostrości masz jakieś kilka cm. To po prostu wywalenie następnej kasy w błoto. No i jeszcze doznania akustyczne z takiego perfekcyjnie dopasowanego kitowego obiektywu – to po prostu inna historia. Ale o czy my tu … Przynajmniej wszyscy patrzą na Ciebie bo wiertara bzyczy, że aż miło. A, że zdarza się też czasem nerwowy ksiądz (…).
    W każdym razie masz fajne niektóre zdjęcia. Choć niektóre ( zapewne te ściągnięte z internetu z zamazanymi podpisami) są chyba kiepskawe.

    A tak z innej beczki to jakim sprzętem pstrykasz?
    pozdr

  • Wiesz, tak sobie teraz jeszcze pomyślałem, że to naprawdę świetny pomysł na windowanie strony. Doradź mi co robię nie tak, kupiłem domenę, założyłem jakąś stronkę – szukam po hasłach i nic – nawet na 689 miejscu się nie pojawia – czy tą domenę trzeba jeszcze gdzieś dopisać do jakichś wyszukiwarek? bo proponowali mi pozycjonowanie za 500 zł ale na razie nie naściągałem jeszcze tulu zdjęć do portfolio ( na razie tak sam próbowałem zrobić ale teraz po przeczytaniu Twoich porad pójdzie mi szybciej). Jak kwiatki zakwitną to trochę dorobię bo za dworki też trzeba u nas słono płacić. Pozwoliłem sobie dopisać adres mojej „cieniutkiej na razie” stronki może ktoś tam wejdzie – mam nadzieję, że się nie gniewasz. http://www.foto-pater.pl
    W każdym razie pozdrawiam.

  • Jak mawiał wieszcz – wpierw śmiech mnie ogarnął pusty, a potem litość i trwoga… Sam fakt, ze musiałeś dodać tę uwagę na początku pozbawił mnie tej odrobiny wiary w ludzi jaka mi jeszcze pozostała.
    A tekst – świetny, ubawiłam się setnie :)

  • No to w najbliższą sobotę łapię jakiś ślub, nie ma to jak last minute :P

    swoja drogą muszę z ciężkim bólem serca napisać, iż takie fotografie się ludziom podobają! a jak wiadomo popyt, podaż i te sprawy ;)

  • ejj…. dobra winietka nie jest zła! ;P

  • z rana zdecydowanie poprawia humor.

  • no no muszę to pilnie przeanalizować:)

  • Krzysztof

    Witaj :)
    Przeczytałem z włosem zjeżonym :D
    Nie jestem „fotografem ludzi” – jakoś mi to nigdy nie pasowało. BA!!! – ja w ogóle nie jestem fotografem. Ot robię zdjęcia i na tym poprzestańmy. Mam w miarę zaawansowany sprzęt wystarczający do moich „robali”. Jak już pewnie się domyślasz – makro. Nigdy nie miałem ambicji być „artychą” ;). Poza tym mój zawód który wykonuję leży o całe parseki od fotografii. Niemniej lubię fotografię w sumie od…………zawsze. Rozumiem także chęć zarobienia grosza. W sposób nawet niekoniecznie profesjonalny. Pecunia non olet. Nie ukradzione nie śmierdzi itd. :D
    Natomiast byłem świadkiem „sesji ślubnej” Pary Młodej (młodych?) na zamku w Krasiczynie. Ja wiem że wychowałem się za komuny i wtedy zdobyłem wykształcenie – całkiem fajne zresztą, ja wiem że „komuna wyprała mi mózg (muzg?) – ale umarłem jak prześliczną parę młodych (młodą?) w prześlicznym otoczeniu…….. fotografowali ludzie w drechach i adidasach. NAPRAWDĘ. Żona z trudem mnie powstrzymała od komentarza ;>. Zresztą do dzisiaj żałuję że ich kłonicą nie rozgoniłem – „fotografów” – nie młodych.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę owocnego przedzierania się przez „tanich i dobrych”
    PS.
    Przyjaciele – bardzo młodzi z resztą – znając moje awersje poprosili o zdjęcia ze (na) ich ślubu. Poprosiłem ja z kolei o zawodowca bo ja to robale i kwiatki :) – jak chcą mieć profi zdjęcia – jakoś nie poszli na to. Ja zrobiłem jak umiałem ale od przyjaciół pieniędzy się nie bierze itd. Dziwne ………….. byli zadowoleni :D Hmmmm – rodzina też ;)
    Jeszcze raz pozdrawiam.

  • jarek

    Autorowi tego tekstu wydaje sie ze urodzil sie profesjonalnym fotografem. Zapomnial pewnie ze kiedys zaczynal, uczyl sie, testowal, popelnial bledy, ale innym oczywiscie tego nie wolno. Pewnie 80 % tych niby fotografow umrze ( w sensei profesji ) smiercia naturalna ale pozwolmy ludziom uczyc sie na wlasnych bledach. W ten sposob autor tworzac ten parodiujacy tekst tak naprawde daje upust swojej zlosci i niemocy w wyrastajacej konkurencji. Amatorskiej czy profesjonalnej nie wazne. Moze tylko potupac nozkami i ze zlosci pisac takie teksty i to mnie wlasnie w autorze smieszy.

  • @jarek

    Twoja teza miała by sens, gdyby autor (czyli ja) zajmował się fotografią ślubną. Niestety (dla Ciebie) ślubów nie robię i w najbliższym czasie nie planuję.

    Nie mam również nic przeciwko temu, żeby ludzie się uczyli. Ba – wręcz do tego zachęcam. Jest jednak różnica między zdobywaniem wiedzy, a zdobywaniem wiedzy kosztem klientów. To pierwsze świadczy o szacunku do klientów, a to drugie – wręcz przeciwnie.

  • jarek

    to w takim razie zrobie cos czego zbyt malo mamy w internecie a mianowicie przyznam Ci racje. To jest temat rzeka. pozdrawiam.