Niedawno narzekałem, że technika „miniaturyzacji” przy użyciu efektu tilt-shift stała się ostatnio zbyt modna. Nie mogę się jednak powstrzymać przed wklejeniem tego filmu. To przykład fantastycznego wykorzystania tego efektu, a produkt końcowy jet genialny. Koniecznie zobaczcie to w HD i na pełnym ekranie!
Miałem wam to polecić jeszcze w styczniu, ale jakoś ciągle się nie składało. A to ja nie miałem czasu, a to były jakieś pilniejsze rzeczy do pokazania. A materiał leżał sobie i dojrzewał. Ale co się odwlecze, to nie uciecze (podobno).
Poniższe zdjęcia to mały fragment dwuczęściowej galerii z Big Picture (zobacz część pierwszą i część drugą). To chyba jeden z najlepszych materiałów, które się tam do tej pory ukazały. Koniecznie to przejrzyjcie, a w miarę możliwości przeczytajcie również podpisy. Nie da się ukryć – te zdjęcia dają do myślenia o współczesnym świecie i gospodarce. Polecam!
Czy patrząc na te zdjęcia widzicie na pierwszy rzut oka jakiś problem?
A teraz?
Ostatnio bardzo modne, a nawet powiedziałbym zbyt modne, stało się robienie zdjęć z efektem tilt-shift. Polega on na takim robieniu zdjęć (zazwyczaj ulicy lub krajobrazów), by wyglądały one na zdjęcia makiet / miniatur. Tysiące przykładów możecie zobaczyć choćby tutaj.
Michael Paul Smith poszedł w zupełnie przeciwnym kierunku. Postanowił zrekonstruować za pomocą modeli fragmenty miasteczka, w którym dorastał. Gotowe, niezwykle szczegółowe modele, sfotografował używając naturalnych teł, tak aby zachować prawidłową perspektywę. W tych zdjęciach nie ma ani odrobiny Photoshopa!
Trzeba przyznać, że efekt jest niesamowicie realistyczny i dopóki nie wiemy o co chodzi, naprawdę łatwo się nabrać. Całą galerię tych zdjęć możecie zobaczyć w postaci pokazu slajdów na Flickrze.
Nikon Australia przygotował materiał promocyjny dla Nikona D3s, pokazujący jak jego możliwości fotograficzno-filmowe sprawdzają się w warunkach nieco bardziej ekstremalnych niż zacisze studia. Materiał został zrealizowany niedaleko od Sydney w Australii.
Przygotowaniem filmu zajął się Simon Carter, specjalizujący się w fotografii wspinaczkowej. Simon zajmuje się zawodowo fotografia od 16 lat, znalazł się na liście World’s Best Adventure Photographers magazynu Men’s Journal i posiada jedno z największych i najlepszych portfolio ze zdjęciami wspinaczkowymi.
Trudno w to uwierzyć, ale Photoshop ma już 20 lat. Jego wersja 1.0 pojawiła się dokładnie 19 lutego 1990 roku. Początkowo program był dostępny tylko dla Macintoshy i dopiero z wersji 2.5 mogli korzystać również użytkownicy systemu Windows. Jako ciekawostkę można dodać, że wersje 2.5 i 3.0 były dostępne również dla komputerów IRIX i Solaris.
Pracę z Photoshopem zacząłem od wersji 4.0. Pamiętam, że wtedy wielkim „hitem” było dodanie do PS akcji, czyli systemu makro. Oczywiście możliwości komputerów były wtedy o wiele mniejsze, a co za tym idzie Photoshop był również dużo skromniejszym narzędziem niż obecnie. Kolejne wersje przynosiły coraz więcej narzędzi i możliwości – aż dotarliśmy do wersji bieżącej, czyli 11.0 (zwanej także CS4). Do pewnego stopnia z nostalgią myślę o tych prostszych wersjach – obecnie twórcy Photoshopa chyba nieco za mocno idą w stronę kombajnu do wszystkiego. Ale może to we mnie odzywa się już „Za moich czasów…”
Jedno jest pewne – jest to program, który zmienił życie setek tysięcy osób na całym świecie. Stworzył firmy, kariery, sztukę i możliwości. Poniżej znajdziecie zapis rozmowy, podczas której swoimi wspomnieniami dzielą się ojcowie sukcesu Photoshopa, Thomas i John Knoll, Steve Guttman i Russell Brown.
Codziennie znajdziesz tu porcję wiadomości ze świata fotografii, linki do interesujących portfolio, oraz porady i wskazówki, które pomogą Ci wznieść swoją fotografię na nowy poziom.