Tak się kończą nieprzemyślane sesje fotograficzne…

Najwyraźniej lwy nie lubią, gdy ktoś przed nimi trenuje groźnie wyglądające pozy.

Podczas tej sesji tancerka Gitanjali Kolanad prezentowała figury staroindyjskiej sztuki walki Kalari payattu. Zdjęcia miały trafić na okładkę czasopisma, a wielki kot zdawał się być wymarzonym „rekwizytem”…

Jak widać, lew nie był szczególnie zachwycony prezentacją i postanowił w sposób bezpośredni przekazać modelce kilka wskazówek. Skończyło się na ogólnym poturbowaniu i złamanych czterech żebrach, co i tak można nazwać szczęściem, biorąc pod uwagę, że finał mógł być znacznie groźniejszy.

Przypomina to trochę sytuację sprzed wielu lat z Polski, gdy w studiu telewizyjnym niedźwiedź zaatakował jedną z uczestniczek programu. Z obu zdarzeń można chyba wyciągnąć prosty wniosek – w studiu najlepiej skoncentrować się na miłych, puchatych i bezpiecznych zwierzętach. Króliczki, kotki, szczeniaczki – to zawsze dobrze wygląda i nikomu nie odgryzie żadnej części ciała. :)



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!