Często możemy przeczytać, że tak zwane lustrzanki „entry level”, przeznaczone dla początkujących amatorów, nie są zbyt wytrzymałe. Dopiero półkę wyżej zaczynają pojawiać się uszczelnienia, wzmocniona rama, lepsze materiały.
Okazuje się jednak, że te tanie aparaty też są w stanie sporo znieść.
Pokazany poniżej Canon Rebel XT (w Europie ten sam model ma oznaczenie 350D), odczepił się z kasku spadochroniarza i spadł z wysokości 1000 metrów. Szacowane jest, że podczas upadku osiągnął prędkość około 180 km/h. Po upadku okazało się, że aparat wciąż działa. Pojawiły się oczywiście drobne uszkodzenia – pęknięty plastik body i nieco oporny zoom w obiektywie, ale oprócz tego wszystko działa prawidłowo i aparat jest dalej używany!
Wraz z Canonem w dół poleciała również kamera Sony, którą widać na jednej z fotografii. Ona miała mniej szczęścia i praktycznie rozpadła się na części. Przeżyła kaseta, na którą najprawdopodobniej nagrał się moment upadku. Być może już niedługo film pojawi się na tym forum. Urządzenia spadały oddzielnie – więc Canon nie zawdzięcza dobrego stanu amortyzacji kamerą Sony…