Jeśli choć trochę interesujecie się historią sprzętu fotograficznego, to z pewnością nie są wam obce takie nazwy aparatów jak Exakta i Exa, czy też nazwa ich producenta, drezdeńskiej firmy Ihagee.

okladka_przod

W zeszłym tygodniu trafiła do mnie paczka z nową książką „Exakta, krótka historia doskonałości”, której autorami są Paweł Fila i Jerzy Szajta.

Myślę, że będzie to pozycja, na która od dawna czekali polscy kolekcjonerzy aparatów tej marki.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to fakt, że książka została naprawdę pięknie wydana. Wiele niszowych książek wydawanych jest w dość słabej jakości. W tym przypadku mamy twardą okładkę, świetnej jakości papier, a całość wykonana jest solidnie i nie rozleci się po pierwszym czytaniu. Wiem, że oczywiście najważniejsza jest zawartość merytoryczna, ale myślę, że mimo to warto zwracać uwagę również na takie detale.

Zawartość książki można podzielić na trzy części. W pierwszej autorzy opisują dość szczegółowo historię firmy Ihagee, od jej narodzin, aż po upadek. Historia ta opowiedziana jest w sposób ciekawy, lekkim językiem i naprawdę przyjemnie się to czyta. Bardzo zainteresował mnie fragment dotyczący obecności Exakty w Polsce – przed i w po wojnie. Znajdziemy w nim ówczesne opisy tych aparatów, a nawet cenniki.

Kolejna część, to trzy rozdziały poświęcone kolejno: lustrzankom Ihagee na szeroki film, aparatom na film 35 mm, oraz aparatom Exa. Te trzy rozdziały, to najważniejsza część książki, czyli szczegółowy katalog wszystkich modeli i ich wersji, które produkowane były przez ponad czterdzieści lat działania firmy Ihagee. Napisałem „katalog”, ale nie myślcie, że jest to suchy zbiór danych technicznych. Wręcz przeciwnie – aparaty opisane są „ludzkim” językiem, a z opisu poszczególnych modeli możemy dowiedzieć się naprawdę wiele o okolicznościach ich powstawania, wprowadzanych modyfikacjach i o ich przyczynach. Opisom towarzyszy olbrzymia ilość fotografii, które bardzo dobrze pokazują poszczególne modele i detale ich budowy.

Trzecia część, to dwa rozdziały poświęcone obiektywom i wyposażeniu dodatkowemu. Tutaj mamy do czynienia nie tylko z produktami Ihagee – w końcu obiektywy i osprzęt do tych aparatów znaleźć można było w ofercie wielu producentów.

Ostatni rozdział książki może być szczególnie cenny dla początkujących kolekcjonerów. Autorzy zawarli w nim masę porad i wskazówek dotyczących kupowania starych aparatów (czyli jak się nie naciąć i nie dać oszukać), przeprowadzania podstawowej konserwacji (tak, aby pomóc, a nie zaszkodzić aparatowi), a także prostych napraw.

Muszę przyznać, że sięgałem po tę książkę bez jakiegoś większego zainteresowania, bardziej z „dziennikarskiego” obowiązku. Ani nie prowadzę własnej kolekcji, ani nie mam jakiegoś szczególnego sentymentu do Exakt. Jednak kiedy zacząłem ją czytać, wciągnęła mnie niesamowicie. Autorzy wykonali kawał świetnej roboty, tworząc prawdziwą encyklopedię wiedzy o produktach Ihagee. Udało im się przekazać olbrzymią ilość informacji technicznych, zachowując jednocześnie przystępną formę.

Książkę „Exakta, krótka historia doskonałości” naprawdę szczerze polecam każdemu, kto interesuje się historią sprzętu fotograficznego. Natomiast dla osób zainteresowanych Exaktami, a już w szczególności dla kolekcjonerów, jest to pozycja absolutnie obowiązkowa.

Informacje o tym gdzie i jak kupić tę książkę znajdziecie na stronie wydawnictwa Oficyna-SZ.

PS.

W niedzielę jadę na giełdę fotograficzną. Muszę pooglądać Exakty… :)



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!