… i Canon przestał słuchać ludzi z działu marketingu.

Jeśli przyjrzymy się rozwojowi ostatnich „pokoleń” kompaktów Canona z linii Gx, to widać dość wyraźną prawidłowość:

  • Canon G7 = 10 megapikseli
  • Canon G9 = 12 megapikseli
  • Canon G10 = 14 megapikseli

Liczba megapikseli rosła, ale zdaniem wielu użytkowników rosła również ilość szumu, na czym cierpiała jakość zdjęć. Patrząc na powyższą progresję, można by zaryzykować teorię, że kolejny model, Canon G11, będzie miał coś w okolicach 16 megapikseli… a jednak nie.

Producent postanowił zaskoczyć wszystkich i G11 ma… 10 megapikseli. Czyżby to pierwsza oznaka zakończenia wyścigu na megapiksele?

Miejmy nadzieję, ponieważ powyżej pewnej rozsądnej granicy (powiedzmy około 8 megapikseli), szczególnie w rozwiązaniach amatorskich, całe te dodatkowe megapiksele, to tylko para w gwizdek. Amatorzy zazwyczaj nie robią dobitek powyżej 45×30 cm… Natomiast zbyt dużo pikseli upchanych na małym sensorze aparatu kompaktowego, skutkuje znacznym wzrostem szumów i mniej wierną reprodukcją kolorów. Ale „wysoką jakość” trudniej skwantyfikować do jakiegoś dobrego hasła reklamowego, a „tysiąc pięćset sto dziewięćset” megapikseli sprzedaje się jak świeże bułeczki.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!

  • Ta linia zawsze mi się podobała, nawet w pewnym okresie myślałem, że może do dokumentacji wystarczy mi ten aparat zamiast zestawu lustrzanka+obiektywy. Na szczescie pieniądze na lustrzankę uzbierałem, bo bez dźwięku lustra i patrzenia w wizjer obyć się nie mogę. Rzeczywiście jednak wyscig na megapiksele dyskwalifikował tą konstrukcję i przestała mi się podobać w okolicach G4. Już nie pamiętam. Warto by było mieć to cudo gdy lustrzanka za ciężka a amatorski kompakt za mały. Ale wszystkiego mieć nie można:D

    Teraz chciałbym mieć lustrzankę z fajnym zestawem oraz jakis naprawdę mały kompakcik z w miarę dobrą optyką (mały zoom), który po prostu wsuwa się do kieszeni.

  • No tak, sprzedaje się jak świeże bułeczki, tak jak świeże bułeczki idą wszelkie „aparaty fotograficzne” w telefonach. Specjalnie zapisałam to w cudzysłowie. Zdjęcia wychodzą jakości haniebnej, matryca z przyczyn oczywistych jest skandalicznie mała, a wyścig na piksele i tak trwa. Poza tym ciężko jest kupić telefon bez aparatu. Prawie się nie da. I co? I wszyscy idą, jak to raczył określić były prezydent, z owczym pędem i szczycą się telefonem z aparatem 6 megapikseli. Prawa marketingu są nieubłagane i bazują na ludzkiej psychice. Mało kto się na nie nie nabiera :)

  • Pierwszą oznaką końca wyścigu na MPix było jasne oświadczenie Olympusa, że się z tego wycofują… Canon podąża ich śladem raczej.

    Ale G11 mi się podoba (jakem Nikoniarz), może za jakiś czas… ;)

  • wojt

    Od jakiegos czasu poszukuje aparatu – w sam raz dla mnie –

    obecnie posiadam mocno juz przestarzałą V3 ze stajni sony

    myslalem nad ricohem GX200 ale bola mnie szumy ktore generuje

    z niecierpliwoscia czekam na test G11 no i moze cena troche zejdzie