Swego czasu Lyndon Wade popełnił ciekawy projekt pod tytułem Room 107. Jak widzicie poniżej, przedstawia on różne zainscenizowane sceny, odbywające się (jak możemy domniemywać) w pokoju w jakimś hotelu, czy motelu.

Niedawno trafiłem na uderzająco podobny set, autorstwa nieznanego fotografa najprawdopodobniej z Chin (tak przynajmniej piszą w Internecie, a tam jak wiadomo nie kłamią ;) ). Plagiat, czy inspiracja? Raczej to pierwsze, chociaż nie można chińskiej wersji odmówić jakości i kilku własnych pomysłów. Zna ktoś może nazwisko autora tej drugiej wersji?

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!

  • Czemu od razu plagiat?
    Plagiat byłby IMHO, jakby to była rekonstrukcja tych samych scen. To najwyżej inspiracja.
    Gdyby definiować plagiat tak jak sugerujesz, to np. każda „martwa natura” byłaby plagiatem pierwszego takiego obrazu, każdy film o superagencie plagiatem Bonda, a każde „okienkowe środowisko graficzne” plagiatem pierwszych Apple, czy co się teraz za pioniera tych technologii uważa…
    To normalne, że oryginalny pomysł inspiruje innych do podobnych eksperymentów. Nie musi to od razu być plagiat.

  • a mnie sie tam podoba bardziej ta chinska wersja, jest taka jakas bardziej siermiezna, swojska, ciezzszaklimatycznie i jeszcze kilka przymiotnikow… w kazdym rzie optuje za chinami, a w sumie to jest nas juz tak duzo na ziemi, ze pomysly sie powtarzaja, tak sobie mysle…

  • btd

    Jak dla mnie ‚gdyby ściany mogły mówić’ jednoznacznie kojarzy się z CSI :) Tam nie raz potrafią przemówić.