Dysk zewnętrzny – USB, czy Firewire?

Fotografia cyfrowa ma to do siebie, że generuje sporo danych. Wcześniej, czy później, dochodzimy do momentu, w którym postanawiamy przenieść część naszego archiwum fotografii na dysk zewnętrzny.

Niedawno pewien znajomy uparcie przekonywał mnie, że dysk zewnętrzny lepiej podłączać przez USB, a nie przez Firewire. W końcu USB działa z prędkością 480 megabitów na sekundę, a Firewire – tylko 400 megabitów na sekundę. No to sprawa powinna być chyba prosta? USB jest szybsze o około 20%, więc nie ma co sobie głowy zawracać tym Firewire.

Jednak to tylko teoria, która jak zawsze okazuje się odbiegać sporo od praktyki. O faktycznej przepustowości dla danych decyduje również ich organizacja podczas przesyłania i tu (nie wdając się w szczegóły) Firewire okazuje się być znacznie lepsze.

Dla potwierdzenia, przetestowałem wszystkie trzy rodzaje połączenia na nowym, pustym dysku zewnętrznym (jedno dyskowym).

USB wypadło dość mizernie (najważniejsze są dwie pogrubione wartości – po lewej szybkość odczytu w megabajtach na sekundę, a po prawej szybkość zapisu):

picture-1

Firewire 400 – jest już lepiej, ale to nadal dość wolne rozwiązanie:

picture-2

Firewire 800 – tu już zaczyna się dobra wydajność, porównywalna z dyskiem wewnętrznym:

picture-3

Wyniki nie pozostawiają żadnych wątpliwości – Firewire bije USB na głowę. Jeśli macie możliwość (czyt. używacie komputera spod znaku jabłuszka), to warto zainteresować się dyskami Firewire 800. Ich wydajność pozwala na normalną pracę, tak jakby dane znajdowały się na wewnętrznym dysku komputera.

Nie przegap kolejnych wpisów!
Zasubskrybuj Futomaki.pl za pomocą RSS lub na własną skrzynkę e-mail.

Obserwuj mnie na Blipie i dodaj na Facebooku!
Wrzucam tam wiele rzeczy, które z różnych względów nie zmieszczą się tutaj.

Zainteresował Cię ten wpis? Koniecznie podziel się nim ze swoimi znajomymi!
Wystarczy, że klikniesz na odpowiedniej ikonie poniżej.

Kategorie: Fotografia,Sprzęt

Trackback

Komentarze

  • 21-01-2009 | 9:45


    …no chyba, że macie mini – wtedy jesteście ograniczeni do FW400. Wtedy jednak i tak kupujecie Firewire, które faktycznie lepiej sobie radzi niż USB.

  • 21-01-2009 | 12:05


    Możliwości jest kilka w tym jedna taka, że kontroler USB w Macach jest gorszy od kontrolera FW.

  • 21-01-2009 | 12:35


    Testy robiłem na Maku, ale na PC sytuacja wygląda identycznie – sprawdzone wielokrotnie.

  • 21-01-2009 | 12:54


    USB jest po prostu wolniejsze, nawet jeśli napisali w specyfikacji, że wyciąga bóg raczy wiedzieć ile. Pod Makami czy PC wsio jedno – wlecze się przy Firewire bardzo. Ciekawe jak będzie sobie radziło USB3.

  • 21-01-2009 | 13:14


    Pojawia się jednak problem, gdy chcesz podpiąć dysk do sprzętu nie posiadającego FW lub wymienić starego MacBooka na nowego Alu 13′. Preferuje USB mimo, że wolniejsze.

  • 21-01-2009 | 16:18


    Na szczęście większość dobrych dysków zewnętrznych jest „kompatybilna w dół”, czyli mają albo USB, albo USB i FW 400, albo USB, FW 400 i FW 800. Ewentualnie mają USB i FW 800, ale akurat z tym nie ma problemu, bo są przejściówki (nie dają szybkości, ale da się podłączyć).

  • 25-01-2009 | 15:27


    To proste, USB ma prędkość nominalną rzędy 480 Mbitów, Firewire to szeregowy SCSI. Nie sposób ich porównywać, to jak porównywać Lport LPT i IDE (i to i to równoległe, ale jaka różnica).

  • 6-02-2010 | 12:11


    [...] 480 Mb/s a FireWire przecież mniejsza “tylko” 400 Mb/s. Ziarno niepewności zasiał test praktyczny u Alexa P. Zacząłem szukać więcej informacji przedzierając się przez tony wpisów o [...]

  • 27-05-2010 | 21:45


    [...] 480 Mb/s a FireWire przecież mniejsza “tylko” 400 Mb/s. Ziarno niepewności zasiał test praktyczny u Alexa P. Zacząłem szukać więcej informacji przedzierając się przez tony wpisów o [...]

Zostaw swój komentarz

Chcesz mieć własne zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto na Gravatar.com.

Wygląd i treść © Alex Paleczny 2006-2010.