Marszu wczoraj złapał mnie na pewnym „skrócie myślowym„. Uświadomiło mi to, że myśląc o odbitkach ze zdjęć cyfrowych, nie myślę w ogóle o tradycyjnej metodzie chemicznej, a raczej o wydrukach. Oczywiście nie z jakiejś byle jakiej atramentówki, ale z porządnych drukarek fotograficznych.

Do tradycyjnych odbitek (nawet z cyfry) używany jest oczywiście taki sam papier, a nawet chemia, co do odbitek z kliszy. Myślę jednak, że wzrost cen surowców nie dotknie zbytnio użytkowników fotografii cyfrowej. W przypadku fotografii analogowej problem jest znacznie poważniejszy.

Po pierwsze, chemia kosztuje tu nie tylko na poziomie samego papieru, ale również na poziomie kliszy (która w końcu też musi być światłoczuła) i jej wywoływania/utrwalania (druga kasetka w labie, która dla zdjęć cyfrowych nie jest używana).

Po drugie, pomijając slajdy, fotografia analogowa jest w dużym stopniu uzależniona od odbitek. W końcu nie po to robimy te wszystkie zdjęcia, żeby oglądać negatywy pod światło. Można więc założyć, że w większości przypadków jedno zdjęcie = co najmniej jedna odbitka. W przypadku fotografii cyfrowej dysponujemy wieloma innymi rozwiązaniami.

Co robimy z naszymi zdjęciami cyfrowymi?

Przeprowadziłem na szybko małą ankietę wśród znajomych (posługujących się bez wyjątku aparatami cyfrowymi).

Osoby, które fotografią się nie zajmują, ot czasem coś „pstrykną”, korzystają z tradycyjnych odbitek znacznie rzadziej, niż robiły to za czasów fotografii analogowej. Jeśli już, to raczej na specjalne okazje, takie jak np. zrobienie odbitek z urodzin cioci, dla tych członków rodziny, którzy z komputera/Internetu nie korzystają. Większość tych osób przechowuje swoje cyfrowe zdjęcia w plikach na komputerze, ewentualnie używa jakiegoś programu typu Picasa, albo jakiegoś serwisu internetowego – tu znowu Picasa lub np. Flickr, czy w końcu Nasza Klasa.

Osoby, które podchodzą do fotografii znacznie poważniej, też raczej odeszły od tradycyjnych odbitek. Jeśli już, to również służą one głównie do obdarowywania osób, które nie używają komputera. W każdym razie ponownie – robią znacznie mniej odbitek, niż kiedyś, za czasów „analogowych”. Prawie zawsze korzystają z jakiegoś programu do katalogowania zdjęć (również najczęściej Picasa, ale też coraz częściej Lightroom). Używają też sieciowych „magazynów”: Picasa, Flickr, deviantart, digart.

Czemu nie odbitki?

Dlaczego popularność odbitek tradycyjnych tak spadła? Pierwsza grupa mówi najczęściej o dodatkowym, w sumie zbędnym koszcie (względem oglądania zdjęć na komputerze) i o pewnej niewygodzie (bo w końcu trzeba najczęściej z tym gdzieś jechać, a później to odebrać, albo czekać na przesyłkę).

Problem długiego czasu czekania na efekty jest ważny również dla tej drugiej, bardziej zaawansowanej grupy. Pojawia się również (najczęściej jako najważniejszy) problem jakości – trudno jest znaleźć lab, który potrafi naprawdę dobrze przygotować odbitki. Zawodzi powtarzalność w przypadku odbitek robionych w pewnym odstępie czasowym, a laby często wprowadzają własne korekty, nawet jeśli sobie tego nie życzymy.

Wydruki cyfrowe

Tutaj możemy wrócić do mojego „skrótu myślowego”. Mówiąc o odbitkach cyfrowych, nie pomyślałem nawet o odbitkach wykonywanych na papierze światłoczułym. Z powodu powyższych problemów z labami, coraz więcej osób woli przygotowywać własne wydruki.

Jeszcze niedawno wydruki zdjęć z drukarek atramentowych wołały o pomstę do nieba. Zgubione szczegóły, rozlewający się kolor, zupełnie nie trafione przejścia tonalne – to było coś normalnego. Na szczęście sporo się ostatnio zmieniło. Dobrej klasy drukarki są coraz bardziej zaawansowane, a jakość uzyskiwanych za ich pomocą wydruków dawno już dorównała odbitkom tradycyjnym (a w przypadku „przygodnych” labów – dawno je przerosła).

Na rynku dostępne są też coraz lepsze papiery fotograficzne przeznaczone do drukarek (a więc już nie światłoczułe). Wystarczy wymienić takie firmy jak Hahnemuehle, czy Ilford.

Myślę więc, że nie dalekiej przyszłości fotografia cyfrowa całkowicie uwolni sie od tradycyjnej chemii – nie zależnie od tego, czy zdjęcia będziemy drukowali sami w domu, czy też oddamy do wydrukowania w labie.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!