My tu gadu gadu, a tym czasem w sobotę 19 sierpnia był Światowy Dzień Fotografii.

To właśnie tego dnia, tyle że w 1839 roku, rząd francuski upublicznił procesy opracowane przez Louisa Daguerre’a. Pozwalały one na wykonywanie fotografii zwanych dagerotypami. Można by porównać je do współczesnych Polaroidów – końcowe zdjęcie utrwalane było bezpośrednio na materiale światłoczułym wykorzystanym podczas wykonywania fotografii.

Proces rozpoczynał się od pokrycia miedzianej płytki srebrem, które następnie poddawane było działaniu oparów jodu. następnie tak przygotowany materiał był naświetlany. W celu wywołania uchwyconego obrazu, płytki były umieszczane w oparach rtęci podgrzanej do temperatury 75-ciu stopni Celsjusza, co powodowało amalgamację rtęci ze srebrem. Na koniec obraz utrwalano za pomocą roztworu soli kuchennej.

Zdjęcia tego typu były bardzo delikatne, dlatego też umieszczano je w specjalnych przeszklonych kasetkach, aby chronić je przed powietrzem i odciskami palców.

Zwróćcie uwagę na istotny szczegół – każda fotografia była unikatowa. Proces ten nie pozwalał na wykonywanie kolejnych odbitek z oryginału.

Dagerotypy utrzymały się „na rynku” tylko kilkanaście lat – wyparł je proces kolodionowy, który oferował znacznie lepsza jakość przy jednocześnie wielokrotnie niższych kosztach. Proces ten pozwalał również na wykonywanie wielu odbitek. Jego był Frederick Scott Archer. Ale to już zupełnie inna historia…



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!