Już jest. Gdy w sieci pojawiły pierwsze przecieki i zdjęcia, wszyscy myśleli, że to jakiś żart – ot ktoś znowu pobawił się Photoshopem. Okazuje się jednak, że przecieki były jak najbardziej prawdziwe. Nikon D40 to nowa amatorska lustrzanka Nikona. Można powiedzieć, że to uproszczone funkcjonalnie D50, z pewnymi ulepszeniami odziedziczonymi po starszym bracie D80.

d_d40_01.jpg

d_d40_02.jpg

Jeśli chodzi o najbardziej rzucające się w oczy zmiany, to po pierwsze zrezygnowano z górnego wyświetlacza parametrów pracy, a pokrętło wyboru trybu ekspozycji przeniesiono na prawą stronę, w miejsce zwolnione przez wyświetlacz.

Oczywiście brak górnego wyświetlacza nie oznacza, że użytkownik będzie pracował w ciemno. Zamiast tego wszystkie potrzebne informacje mogą być wyświetlane na głównym wyświetlaczu. Biorąc pod uwagę brak podświetlenia w górnym wyświetlaczu D50, też nie pogniewałbym się za taką możliwość. Może jakiś upgrade firmware’u?

d_d40_54e.jpg

Zresztą sam główny wyświetlacz również doczekał się ulepszeń – jest większy (2,5 cala w porównaniu do 2 cali w D50) i ma dwa razy wyższą rozdzielczość.

d_d40_22.jpg

Kolejna poważna zmiana, to rezygnacja z wewnętrznego silnika napędzającego autofocus w obiektywach, które nie posiadają własnego silnika. Moim zdaniem wiele osób zbytnio wyolbrzymia wagę tej zmiany, mówiąc o stracie dostępu do automatyki wielu bardzo dobrych, starszych obiektywów. Nie sądzę, aby był to problem dla użytkowników, do których kierowany jest ten model Nikona. Z całą pewnością nie będą to użytkownicy posiadający już kolekcję obiektywów – osoby przesiadające się ze starszych lustrzanek analogowych wybiorą raczej jeden z bardziej zaawansowanych modeli Nikona. Wydaje mi się, że dla zdecydowanej większości nabywców tego aparatu, będzie to pierwsza lustrzanka. Nie będą dokupywać wielu obiektywów, a jeśli już, to będą to obiektywy nowe, mające wbudowany silnik af.

d_d40_19.jpg

Oczywiście aparat wprowadza jeszcze cały szereg drobniejszych zmian i ulepszeń, takich jak rozszerzenie ISO do 3200, bardziej rozbudowana automatyka ISO, lepsze zdjęcia seryjne, minimalnie lepszy wizjer i obsługa większych kart SD. No i oczywiście jeszcze jedna ważna rzecz – cena to na początek $599, czyli o $300 taniej od D50. Myślę, że nowy Nikon ma szanse na co najmniej powtórzenie sukcesu modelu D50.



Jeśli zainteresował Cię się ten wpis, to poleć go swoim znajomym!